Fragment powieści „Żebrak i pies”
Śnieg padał coraz częściej, choć topił się na chodnikach i ulicach zamieniając w breję brudnego błota. Czasem gdy przyszedł mróz… to i śnieg się utrzymał i leżał na chodnikach, i w parku. O, jak tam wtedy było ładnie, jak… w Ogrodach u Matusi. Wielkie czapy śniegowe otulały krzewy i zarośla, przytulały się szronem do gałęzi drzew, bieląc je świątecznie. A na trawnikach zaległy równiutko białe, puszyste dywany, nietknięte ludzką stopą.
Czytaj dalej →





























