{"id":1508,"date":"2025-12-22T00:26:11","date_gmt":"2025-12-21T23:26:11","guid":{"rendered":"https:\/\/slowo-polskie.pl\/?p=1508"},"modified":"2026-01-11T06:34:29","modified_gmt":"2026-01-11T05:34:29","slug":"fragment-powiesci-zebrak-i-pies-zblizalo-sie-boze-narodzenie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/slowo-polskie.pl\/index.php\/2025\/12\/22\/fragment-powiesci-zebrak-i-pies-zblizalo-sie-boze-narodzenie\/","title":{"rendered":"Fragment powie\u015bci \u201e\u017bebrak i pies\u201d"},"content":{"rendered":"<p><span style=\"font-size: 12pt;\">Fragment powie\u015bci \u201e\u017bebrak i pies\u201d, autorka:Monika Maciejczyk, rok wydania 2015<\/span><\/p>\n<p><span style=\"font-size: large;\"><b>\u017bebrak<\/b><\/span><\/p>\n<p><span style=\"font-size: medium;\">I powstawa\u0142y i upada\u0142y rz\u0105dy<br \/>\n<\/span><span style=\"font-size: medium;\">kwit\u0142y i gas\u0142y rewolucje<br \/>\n<\/span><span style=\"font-size: medium;\">zmieniali si\u0119 Prezydenci<br \/>\n<\/span><span style=\"font-size: medium;\">i granice<br \/>\n<\/span><span style=\"font-size: medium;\">a \u017bebrak pozosta\u0142 \u017bebrakiem<br \/>\n<\/span><span style=\"font-size: medium;\">jak pos\u0105g ludzkiego Niemi\u0142osierdzia<\/span><\/p>\n<p><span style=\"font-size: small;\"><i>\/Monika Maciejczyk\/<br \/>\n<\/i><\/span><span style=\"font-size: small;\"><i>R\u00f3\u017cany Dw\u00f3r, Bo\u017ce Narodzenie 2014 roku<\/i><\/span><\/p>\n<p>Rozdzia\u0142 <span style=\"font-size: small;\">XLI <\/span><\/p>\n<p align=\"JUSTIFY\"><span style=\"font-size: large;\"><b>Sk\u0142ad choinek i Bo\u017ce Narodzenie <\/b><\/span><\/p>\n<p align=\"JUSTIFY\"><span style=\"font-size: medium;\">Zbli\u017ca\u0142o si\u0119 Bo\u017ce Narodzenie.<\/span><\/p>\n<p align=\"JUSTIFY\">\u015anieg pada\u0142 coraz cz\u0119\u015bciej, cho\u0107 topi\u0142 si\u0119 na chodnikach i ulicach zamieniaj\u0105c w brej\u0119 brudnego b\u0142ota. Czasem gdy przyszed\u0142 mr\u00f3z\u2026 to i \u015bnieg si\u0119 utrzyma\u0142 i le\u017ca\u0142 na chodnikach, i w parku. O, jak tam wtedy by\u0142o \u0142adnie, jak\u2026 w Ogrodach u Matusi. Wielkie czapy \u015bniegowe otula\u0142y krzewy i zaro\u015bla, przytula\u0142y si\u0119 szronem do ga\u0142\u0119zi drzew, biel\u0105c je \u015bwi\u0105tecznie. A na trawnikach zaleg\u0142y r\u00f3wniutko bia\u0142e, puszyste dywany, nietkni\u0119te ludzk\u0105 stop\u0105. Czasem wida\u0107 by\u0142o na nich \u015blady psa czy kota albo i wiewi\u00f3rki. Park po drugiej stronie ulicy dawa\u0142 Antoniemu co\u015b co trudnym by\u0142o do wyt\u0142umaczenia lecz koniecznym do \u017cycia. I w\u0142a\u015bciwie wystarcza\u0142o tylko to, \u017ce park tam by\u0142\u2026 Wygramoli\u0142 si\u0119 Antonio z piwniczki. Drzwi obite p\u0142yt\u0105 wyg\u0142uszaj\u0105c\u0105 i grub\u0105 derm\u0105 izolacyjn\u0105 zamkn\u0105\u0142 na cztery spusty. Zas\u0142oni\u0142 przej\u015bcie kotar\u0105 ze starego, przypalonego \u017celazkiem koca, zastawi\u0142 star\u0105 po\u0142aman\u0105 szaf\u0105 i skrzynkami po warzywach. To tak dla bezpiecze\u0144stwa swego domostwa\u2026 i poszed\u0142 w miasto. Z Nieba lecia\u0142 puch anielski. Tu\u017c za parkiem, w czas \u015bwi\u0105teczny urz\u0105dzali sk\u0142ad choinek. A r\u00f3\u017cne ci tam by\u0142y drzewka\u2026 i wielkie pachn\u0105ce jod\u0142y dla bogaczy, i \u015bwierczki srebrne, i ma\u0142e chojaki. Choineczek tam sta\u0142o lub le\u017ca\u0142o ze sto i jedna na dodatek. A wszystko pachnia\u0142o lasem, jod\u0142\u0105, \u015bwierczyn\u0105 i \u017cywic\u0105. By\u0142y te\u017c na sprzeda\u017c ga\u0142\u0105zki, kt\u00f3re na miejscu obcinano i sk\u0142adano przy bramie. Tam przychodzili ludzie starzy i samotni po ga\u0142\u0105zk\u0119 na st\u00f3\u0142 wigilijny. Pora \u015awi\u0105t Bo\u017cego Narodzenia by\u0142a dla Antonia czasem \u0142askawej dobroci, ogarniaj\u0105cej mi\u0142o\u015bci\u0105 ca\u0142y \u015bwiat. Ludzie \u017cyczliwi byli dla siebie tak bardzo, \u017ce nawet jak polski stary obyczaj nakazuje\u2026 jeden talerz pusty przy wigilijnym stole czeka\u0142 na w\u0119drowca. Na obcego biedaka, kt\u00f3ry do drzwi domu zapuka. Tak, tak, po prawdzie. W czasie tym magicznym w ca\u0142ym chrze\u015bcija\u0144skim \u015bwiecie ustawa\u0142y wojny i swary, gaszono nienawi\u015b\u0107. Antonio pami\u0119ta\u0142 jeszcze z dzieci\u0144stwa film wojenny; cho\u0107 szczerze m\u00f3wi\u0105c, to nie ca\u0142y film pami\u0119ta\u0142, tylko jedn\u0105 ma\u0142\u0105 histori\u0119, kiedy to podczas wojny, w okopach, na mrozie i zawiei\u2026 siedzieli \u017co\u0142nierze. Po jednej stronie jedni, po drugiej drudzy i tak to by\u0142o, \u017ce wzajem swojego j\u0119zyka nie znali. A by\u0142 ci to wiecz\u00f3r Wigilii Bo\u017cego Narodzenia. I skuleni z zimna i frasunku czekali na rozkaz do boju\u2026 by bi\u0107 i zabi\u0107 drugiego cz\u0142owieka\u2026 cho\u0107 w sobie \u017cadnej ci to nienawi\u015bci do tamtego nie mieli, bo przecie jak i oni sami i tamci marzli, o chlebie i wodzie. I nagle wiatr usta\u0142 i zaleg\u0142a cisza, bia\u0142a, czysta, i rozleg\u0142a, po\u015br\u00f3d p\u00f3l, wzg\u00f3rz i pag\u00f3rk\u00f3w falistych\u2026 cisza, jeno cisza. A niebo ciemno granatowe si\u0119 sta\u0142o i nagle \u015bnieg pocz\u0105\u0142 pada\u0107, a du\u017ce, lekkie jak puch p\u0142atki wirowa\u0142y w nocnym powietrzu, w ciemno\u015bciach, wolno opadaj\u0105c na ziemi\u0119. I bia\u0142o si\u0119 sta\u0142o\u2026 i czysto tak, \u015bwi\u0105tecznie. Uroczy\u015bcie\u2026 A wtedy z tamtych okop\u00f3w nieopodal g\u0142os pi\u0119kny wydobywa\u0107 si\u0119 pocz\u0105\u0142. Przecudny i spokojny, a mi\u0142o\u015bci wielkiej i smutku pe\u0142en\u2026 ,, Stille Nacht, heilige Nacht\u2026 i p\u0142aka\u0142 wtedy Antonio rzewnymi \u0142zami, bowiem ludzie ci naprzeciw sobie postawieni, bro\u0144 zawiesili, a w sercu ich pok\u00f3j wielki zago\u015bci\u0142. Kocha\u0142 Antonio ten czas \u015bwi\u0119ty\u2026 cho\u0107 przecie wiedzia\u0142, \u017ce dla innych ras i narod\u00f3w nic on nie znaczy, bowiem maj\u0105 inny, w\u0142asny czas \u015bwi\u0119towania i dobroci. M\u00f3j Bo\u017ce, my\u015bla\u0142 sobie Antonio, przechodz\u0105c obok stragan\u00f3w pe\u0142nych \u015bwiecide\u0142ek i bombek. Stoisk pe\u0142nych matek i dzieci\u2026 ojc\u00f3w u\u015bmiechni\u0119tych. A na w\u0142osy anielskie, l\u015bni\u0105ce w przedwieczorze, na bombki kolorowe odbijaj\u0105ce \u015bwiat\u0142o lamp i strzeliste szpice choinkowe, ptaszki rajskie z ogonkami ze szkl\u0105cego si\u0119 w\u0142osia, \u0142a\u0144cuchy z\u0142ote i srebrne, cukierki wisz\u0105ce i lampki choinkowe\u2026 na wszystko to wolno opada\u0142y p\u0142atki \u015bniegu, wiruj\u0105c i pokrywaj\u0105c biel\u0105 dachy budek, sprzedawc\u00f3w, uliczki i \u015bcie\u017cki, domy i parki, cisz\u0119 wielk\u0105 nios\u0105c i spok\u00f3j. Natenczas rado\u015b\u0107 Antonio w sercu swoim mia\u0142 dziwnie ze smutkiem wymieszan\u0105, bo i \u015bmia\u0107 mu si\u0119 chcia\u0142o i p\u0142aka\u0107, i sam nie wiedzia\u0142 co jeszcze\u2026 I my\u015bla\u0142 tak sobie nasz dobry Antonio jakby to cudnie wygl\u0105da\u0142 ten nasz \u015bwiat, gdyby zawsze ju\u017c po wieczne czasy trwa\u0142o owo Bo\u017ce Narodzenie. My\u015bla\u0142 te\u017c o tym, jaki pow\u00f3d szczeg\u00f3lny ku temu jest aby ludzie w dzie\u0144 zwyk\u0142y, powszedni nie mi\u0142owali jako we \u015awi\u0119ta. Tak zwyczajnie i prosto, \u017cycz\u0105c sobie na ka\u017cdy dzie\u0144 wszystkiego dobrego z u\u015bmiechem spokojnym. O, tak na przyk\u0142ad \u2013 dzie\u0144 dobry\u2026 weso\u0142ego dnia, weso\u0142ego i spokojnego dnia. W czas nieko\u0144cz\u0105cy si\u0119, by nikt nikomu \u017ale nie \u017cyczy\u0142, ani krzywdy nie czyni\u0142\u2026 ni my\u015bl\u0105, ni mow\u0105, a tym bardziej uczynkiem. Czas w kt\u00f3ry dla ka\u017cdego samotnego cz\u0142owieka by\u0142oby jedno miejsce przy stole\u2026 a przynajmniej pami\u0119\u0107 lito\u015bciwa o ja\u0142mu\u017cniku. Czas dzielenia si\u0119 chlebem i mi\u0142o\u015bci\u0105 bli\u017aniego. I nie wiedzia\u0142 Antonio, i zrozumie\u0107 nie m\u00f3g\u0142 \u015bwiata tego i ludzi, i zwyczaj\u00f3w ich\u2026 tak jakoby z innej by\u0142 planety. Gdzie\u015b z Gwiazd dalekich, \u015bwietlistych i mrugaj\u0105cych dobroci\u0105\u2026 stamt\u0105d gdzie wi\u0119cej \u015awiat\u0142a i Wysoko\u015bci. A na koniec tych rozwa\u017ca\u0144, jako \u017ce cz\u0142ek rozumny szuka zawsze w nieuporz\u0105dkowanych zbiorach zdarze\u0144, logiki i prawid\u0142owo\u015bci, tak i tu Antonio nasz dochodzi\u0142 do przekonania, \u017ce widocznie gdyby ca\u0142y czas trwa\u0142o na \u015bwiecie Bo\u017ce Narodzenie, to cz\u0142ek zwyczajny nie potrafi\u0142by\u2026 odr\u00f3\u017cni\u0107 dobra od z\u0142a. I to zaspokaja\u0142o jego potrzeb\u0119 odnalezienia sensu w tak nielogicznym \u015bwiecie.<\/p>\n<p align=\"JUSTIFY\">Wiecz\u00f3r zapada\u0142 i zmierzcha\u0142o powoli. \u015anieg pada\u0142 coraz g\u0119stszy i plac pustosza\u0142. Po domach \u015bwiat\u0142a si\u0119 zapala\u0142y. Tysi\u0105ce, miliony \u015bwiate\u0142 i pomy\u015bla\u0142 sobie biedny nasz Antonio\u2026 jak to te\u017c jeste\u015b dobry \u015awi\u0119ty Miko\u0142aju i jak to \u017ce\u015b sprawiedliwy, \u017ce wszystkie ludzie w ten czas \u015bwi\u0105teczny kogo\u015b bliskiego maj\u0105\u2026 tak, \u017ce serce przy sercu\u2026 blisko tak, \u017ce s\u0142yszysz ciep\u0142e, miarowe serca bicie\u2026 tu\u017c, tu\u017c blisko swego. A jam ci sam, jak ten palec na tym mrozie we \u015bniegu. Jak to tak\u2026 o takiej mizerocie i takiej ludzkiej biedaczynie zapomnie\u0107. Jak to tak? Gospodarz sk\u0142ad zamyka\u0142. Niesprzedane o\u015bnie\u017cone drzewka, kln\u0105c siarczy\u015bcie wrzuca\u0142 na deski ci\u0119\u017car\u00f3wki. Lecia\u0142y choinki w powietrzu, spadaj\u0105c jedna na drug\u0105. I nie by\u0142o ju\u017c tam na placu choinkowym czego szuka\u0107, wi\u0119c pomy\u015bla\u0142 sobie Antonio, \u017ce czas wraca\u0107 do domu. I tu, z wdzi\u0119czno\u015bci\u0105 raz jeszcze losowi w my\u015blach podzi\u0119kowa\u0142, \u017ce taki dom ma\u2026 owo miejsce na ziemi, do kt\u00f3rego cz\u0142owiek sterany \u017cyciem mo\u017ce powr\u00f3ci\u0107. Chwil\u0119 jeszcze stoj\u0105c, wzrok zacz\u0105\u0142 wyt\u0119\u017ca\u0107, bo zda\u0142o mu si\u0119, \u017ce pod \u015bcian\u0105 w ciemno\u015bci co\u015b tam kszta\u0142t\u00f3w dziwnych nabiera. Ni to pies\u2026 ni to bies. Oko jego wolno \u0142owi\u0142o szczeg\u00f3\u0142y i ods\u0142ania\u0142o kontury ma\u0142ej postaci. Nie rusza\u0142 si\u0119 jednak z miejsca swego, bo zda\u0142o mu si\u0119, \u017ce jego wyobra\u017ania figle jakie\u015b mu p\u0142ata. Bowiem jest to tak na tej ziemi, \u017ce czasem jak cz\u0142owiek bardzo co\u015b chce ujrze\u0107\u2026 to przypadkowe ga\u0142\u0105zki, za\u0142amanie \u015bwiat\u0142a czy podmuch wiatru poruszaj\u0105cy li\u015bciem, czy star\u0105 gazet\u0105 na wietrze sprawi\u2026 \u017ce co\u015b zastygnie w kszta\u0142t. O, na przyk\u0142ad w kszta\u0142t Przyjaciela. I przybierze posta\u0107 tego o czym cz\u0142owiek marzy pod\u015bwiadomie. Jednak gazet starych ci tam nie by\u0142o, ani ga\u0142\u0119zi, ni b\u0142ysk\u00f3w \u015bwietlnych, ani li\u015bci co by wiater nimi chcia\u0142 targa\u0107\u2026 jeno, skulony w samym k\u0105ciku pode \u015bcian\u0105\u2026 sta\u0142 Pies. Czarny jak w\u0105giel\u2026 jak to na \u015al\u0105sku mawiaj\u0105. Tylko oczy \u0142yska\u0142y dziwnie i dziko w ciemno\u015bci. Czy to pies \u2013 czy to bies\u2026 pomy\u015bla\u0142 se Antonio. Antonio nigdy nie mia\u0142 psa. W czasach dzieci\u0144stwa zazdro\u015bci\u0142 niekiedy innym dzieciom, kt\u00f3re przychodzi\u0142y latem do Ogrod\u00f3w ze swoimi psami. Obserwowa\u0142 z ukrycia, bowiem zbyt by\u0142 nie\u015bmia\u0142y i dziki \u017ceby podej\u015b\u0107 bli\u017cej. Wkrada\u0142 si\u0119 oczyma w intymno\u015b\u0107 scen i blisko\u015b\u0107 i\u2026 weso\u0142o\u015b\u0107 obcowania ze zwierz\u0119ciem. I tak to sobie po swojemu wyobrazi\u0142 rado\u015b\u0107 \u017cycia. Spontaniczn\u0105, nieokie\u0142znan\u0105, skacz\u0105c\u0105 na boki lub tul\u0105c\u0105 si\u0119 czule i li\u017c\u0105c\u0105 r\u0119ce czy nogi. Tak tego by\u0142 pewien\u2026 \u017ce dla psa w\u0142a\u015bciciel jego czy to dziecko, czy doros\u0142y, g\u0142upi czy m\u0105dry, bogaty czy biedny, ale zawsze\u0107 by\u0142\u2026 Napoleonem. Napoleonem z opowie\u015bci historycznych Jana Papie\u017ca\u2026 prawdziwym i wielkim cesarzem, w kt\u00f3rego wpatrzone by\u0142y oczy \u00f3wczesnego \u015bwiata. I tak to z obserwacji Antonia wynika\u0142o, \u017ce ka\u017cden jeden cz\u0142owiek by\u0142 dla swojego psa owym Napoleonem \u2013 cesarzem.<\/p>\n<p align=\"JUSTIFY\">\u2013 Ka\u017cdy jeden Antonio, ka\u017cdy jeden\u2026 \u2013 No, przecie m\u00f3wi\u0119, \u017ce ka\u017cden jeden\u2026<\/p>\n<p align=\"JUSTIFY\">Nagle z g\u0142\u0119bin mroku rozleg\u0142 si\u0119 g\u0142os dono\u015bny, przeszywaj\u0105c cisz\u0119 i wkrad\u0142 si\u0119 pomi\u0119dzy wiatru gwizdanie. \u2013 Antonio! \u2013 krzycza\u0142 w\u0142a\u015bciciel sk\u0142adu choinek \u2013 co tak stoisz tam jak s\u0142up soli. Fajrant jest! Do domu na \u015bledzika i w\u00f3deczk\u0119. No, jazda! Nie masz tu ju\u017c nic do roboty. Antonio zwykle nie\u015bmia\u0142y i niepewny nawet w\u0142asnych ch\u0119ci, tu nabra\u0142 przekonania, \u017ce ten czas i wiatr, i \u015bnieg \u015bwi\u0105teczny przyni\u00f3s\u0142 mu co\u015b\u2026 tak wa\u017cnego, \u017ce omin\u0105\u0107 nie spos\u00f3b. Ten pies\u2026 prezent od \u015awi\u0119tego Miko\u0142aja. Niedowierzaj\u0105c, pod nosem u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119, a g\u0142o\u015bno zawo\u0142a\u0142 \u2013 Ju\u017c id\u0119\u2026 tylko narz\u0119dzia i sznurek pozbieram. I oci\u0105gaj\u0105c si\u0119, albo bardziej przed tamtym cz\u0142owiekiem nic nie rozumiej\u0105cym\u2026 oci\u0105ganie udaj\u0105c, skierowa\u0142 swe kroki pod parkan, gdzie spomi\u0119dzy grat\u00f3w i skrzynek wystawa\u0142 \u00f3w pies. Mordo, ty moja \u2013 pomy\u015bla\u0142, a c\u00f3\u015b takiego dziwnego chyci\u0142o go za serce, \u017ce jak raz w sercu to poczu\u0142 i w gardle jako obr\u0119cz jak\u0105 bolesn\u0105 co to si\u0119 zwolna zaciska\u0107 pocz\u0119\u0142a. A na koniec to i oczy mu zwilgotnia\u0142y, a przecie nie od wiatru, bo tego ostatniego zwyczajne by\u0142y przez lata tu\u0142aczki, co to jak powiadaj\u0105\u2026 wiatr w oczy. Z g\u0142\u0119bi duszy Antonia co\u015b tam jakby si\u0119 zerwa\u0142o, stare i zapieczone i wbrew woli jego \u015bwiadomej na wierzch pocz\u0119\u0142o wyp\u0142ywa\u0107 i nic ci na to ch\u0142opina poradzi\u0107 nie m\u00f3g\u0142, jeno sta\u0142 i patrzy\u0142 w ten k\u0105t ciemny sk\u0105d oczyska b\u0142yszcz\u0105ce spoziera\u0142y. Wyra\u017anie ku niemu. Jeszcze raz strachliwie i nieufnie obejrza\u0142 si\u0119 Antonio za siebie, a to tak na wszelki przypadek, \u017ce pies mo\u017ce nie patrzy na niego\u2026 tylko na insz\u0105 posta\u0107 pana swego\u2026 bo mo\u017ce zgubi\u0142 si\u0119 w tej \u015bnie\u017cycy i go kto\u015b tam, i tu szuka\u2026 Ale\u0107, nie. Z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105 nie\u2026 bowiem jak bli\u017cej podszed\u0142, spostrzeg\u0142 zmierzwione, matowe futerko, gdzieniegdzie zlepione str\u0105kami z zaschni\u0119tej krwi. Chudy ci by\u0142 tak bardzo, \u017ce ledwie si\u0119 na nogach trzyma\u0142. Wszystkie \u017cebra mo\u017cna by\u0142o policzy\u0107 cho\u0107 ciemno, \u017ce oko wykol. A przy tym trz\u0105s\u0142 si\u0119 jak osika na wietrze. Jeno te oczy, wielkie, ciemne i b\u0142yszcz\u0105ce jak w\u0105gle\u2026 one to patrzy\u0142y w Antonia jak w obraz, zmi\u0142owania wo\u0142aj\u0105c. I tak Antonio wiele dr\u00f3g w \u017cyciu swoim przew\u0119drowa\u0142, to i m\u0105dro\u015bci naby\u0142. Nie tej ksi\u0105\u017ckowej jeno tej powiadanej, jak to dawne staro\u017cytne ksi\u0119gi zamiast zapisane, to z ust do ust mow\u0105 ludzk\u0105 podane z uwag\u0105 wielk\u0105 i staranno\u015bci\u0105. Podobnie jak wiedza z ust i umys\u0142u Jana Papie\u017ca p\u0142yn\u0105ca, tak g\u0142\u0119boko zapad\u0142a w cia\u0142o i dusz\u0119 cz\u0142owieka, \u017ce ani wymaza\u0107, ani wykre\u015bli\u0107, ani nawet spali\u0107; jako byli i tacy w historii co ksi\u0119gi palili, a i ludzi m\u0105drych na stos prowadzili. Tako to wiedza z \u017cycia ludzkiego p\u0142yn\u0105ca od wiek, wiek\u00f3w. Ona ci to w Antonim osiad\u0142a i nie wiedzie\u0107 jak i kiedy, kierowa\u0142 si\u0119 ni\u0105 w \u017cyciu swoim. Mo\u017cna by rzec\u2026 czerpa\u0142 z niej, cho\u0107 nad wyraz prostym i skromnym by\u0142 cz\u0142owiekiem. Ta to pod\u015bwiadoma i wielka m\u0105dro\u015b\u0107\u2026 pewno\u015b\u0107 uczyni\u0142a i wok\u00f3\u0142 rozpostar\u0142a jak te \u015bniegowe pierzyny, \u017ce dzie\u0144 ten i godzina\u2026 i chwila ta co nadesz\u0142a\u2026 zmieni wszystko co do tej pory istnia\u0142o. I przemieni bez udzia\u0142u i czynu\u2026 tak jak \u00f3w \u015bnieg pada\u0142. Lekko tak, obezw\u0142adniaj\u0105co i wszechogarniaj\u0105co. Jak mi\u0142o\u015b\u0107 z Nieba, co z owym bia\u0142ym \u015bniegiem spad\u0142a i \u015bwiat ca\u0142y ludzki i nieludzki, dobrem, ciep\u0142em, \u0142agodno\u015bci\u0105 i \u0142ask\u0105 przebaczenia okry\u0142a. \u0141aska z Nieba. I wtedy nagle, Antonio decyzj\u0119 powzi\u0105\u0142\u2026 jak nigdy. Pewn\u0105 i nieodwo\u0142aln\u0105. Odwa\u017cn\u0105. I naraz ze strachliwego, zm\u0119czonego starca pocz\u0105\u0142 wyrasta\u0107 nowy cz\u0142owiek. Wyprostowa\u0142 si\u0119 i sta\u0142 jakby wi\u0119kszym i pot\u0119\u017cniejszym. Ruchy jego zdecydowane si\u0119 sta\u0142y i r\u0119ka pewna, a wszystko jakby oczywiste i zaplanowane, zapisane gdzie\u015b w Gwiazdach tak mocno, \u017ce jakby w spi\u017cu wykute r\u0119k\u0105 Wielkiego Mistrza. A chwila zastyg\u0142a w kszta\u0142t\u2026 i sta\u0142o si\u0119\u2026 Antonio, ju\u017c wiele miesi\u0119cy p\u00f3\u017aniej zastanawia\u0142 si\u0119 jak to mo\u017cliwe, \u017ce on tak strachliwy i przezorny\u2026 w chwili tamtej, po\u015br\u00f3d nocy i zawieruchy\u2026 nie ba\u0142 si\u0119. Nie czu\u0142 strachu przed tym obcym, dzikim zwierz\u0105tkiem, \u017ce rzuci si\u0119 na niego z jazgotem i pogryzie dotkliwie. Wiedzia\u0142 jednak w tamtej chwili, \u017ce nic takiego nie stanie si\u0119 i sta\u0107 nie mo\u017ce. I oto tam w ciemno\u015bciach, pewn\u0105 r\u0119k\u0105 schwyci\u0142 psa, przytuli\u0142 do ko\u017cuszanej, kosmatej burki, poczym jednym zdecydowanym ruchem wsadzi\u0142 psa za pazuch\u0119. Za pazuch\u0105 pies powoli odtaja\u0142 i wraz rozp\u0142yn\u0119\u0142a si\u0119 w jakim\u015b przedziwnym cieple Antoniowa dusza. Nagle, g\u0142o\u015bno zawo\u0142a\u0142 w\u0142a\u015bciciel sk\u0142adu \u2013 Antonio, a co ty tam masz? Znalaz\u0142e\u015b co? Antonio jak cz\u0142ek wrzucony nagle na g\u0142\u0119bok\u0105 wod\u0119, si\u0142y swe wszystkie pozbiera\u0142, sprytem krasz\u0105c i odkrzykn\u0105\u0142 szybko i na tyle g\u0142o\u015bno aby, cham tamten zbli\u017ca\u0107 si\u0119 do niego nie musia\u0142, ani rozpoznawa\u0107 sytuacji ca\u0142ej, bowiem przeczucie mia\u0142, \u017ce nic dobrego z tego nie wyniknie. A psa, nie odda\u0142by ju\u017c nikomu za \u017cadne skarby \u015bwiata. Splun\u0105\u0142 wi\u0119c siarczy\u015bcie i odkrzykn\u0105\u0142 gromko \u2013 tylko se swoje sznurki od choinek po k\u0105tach zbieram. I to za\u0142atwi\u0142o spraw\u0119, bowiem kupcowi nie chcia\u0142o si\u0119 i\u015b\u0107 w rozdeptany \u015bnieg i w ciemno\u015bci. Krzykn\u0105\u0142 tylko do Antonia zdecydowanym, nie dopuszczaj\u0105cym sprzeciwu g\u0142osem\u2026 \u2013 No, jazda mi st\u0105d! Antonio pomy\u015bla\u0142 \u2013 W to mi graj\u2026 i u\u015bmiechaj\u0105c si\u0119 pod nosem jakby to przechytrzy\u0142 po raz kolejny z\u0142y los\u2026 kichn\u0105\u0142 i wytar\u0142 smarki ciekn\u0105ce z nosa r\u0119kawem ko\u017cucha, mocniej przygarn\u0105\u0142 do siebie \u015bci\u015bni\u0119tego pod burk\u0105 psa i\u2026 poszed\u0142 do domu. Rozpogodzi\u0142o si\u0119 i przesta\u0142 pada\u0107 \u015bnieg. Id\u0105c mija\u0142 roz\u015bwietlone domy, \u015bwi\u0105teczne dekoracje, \u015bwiat\u0142a choinek w oknach\u2026 i dochodz\u0105ce z ciemno\u015bci s\u0142owa kol\u0119d\u2026 nak\u0142adaj\u0105cych si\u0119 na siebie; raz zbli\u017caj\u0105cych na tyle by wy\u0142owi\u0107 uchem melodi\u0119 i s\u0142owa, a innym razem, ju\u017c kilka krok\u00f3w dalej, przechodz\u0105cych w inn\u0105 mi\u0142\u0105 muzyk\u0119. Na ulicach \u015bwieci\u0142y latarnie i neony sklep\u00f3w. By\u0142o pusto. Spojrza\u0142 w g\u00f3r\u0119 na rozgwie\u017cd\u017cone Niebo z wdzi\u0119czno\u015bci\u0105 i pokor\u0105 chyl\u0105c dusz\u0119 przed czym\u015b Niepoznanym. Tym co w jego my\u015blach przyjmowa\u0142o posta\u0107 Boga\u2026 i na g\u0142os\u2026 sam do siebie powiedzia\u0142\u2026 Dzi\u0119kuj\u0119<\/p>\n<p align=\"JUSTIFY\"><span style=\"font-size: large;\"><b>Rozdzia\u0142 XLIII Cz\u0142owiek i Pies<\/b><\/span><\/p>\n<p align=\"JUSTIFY\">I schodzi\u0142 po schodach Antonio w czelu\u015bciach ciemno\u015bci, do swej podziemnej piwniczki. Krok za krokiem, nog\u0105 teren macaj\u0105c ostro\u017cnie, przy piersi dzier\u017c\u0105c mocno psie stworzenie, kt\u00f3rym tu\u017c przed chwil\u0105 los go obdarzy\u0142. Nie musia\u0142 si\u0119 skrywa\u0107, bo w dniu dzisiejszym wszyscy ludzie na \u015bwiecie wa\u017cniejsze mieli sprawy ni\u017c jaki\u015b tam pies i \u017cebrak. W piwniczce ciep\u0142o by\u0142o i przytulnie. Za oknem zn\u00f3w pada\u0142 \u015bnieg, a md\u0142e \u015bwiat\u0142a latarni ulicznych s\u0105czy\u0142y do pokoiku odrobin\u0119 poblasku. I w tej to nik\u0142ej po\u015bwiacie ujrza\u0142 Antonio po raz pierwszy swoje wigilijne znalezisko. Postawi\u0142 pieska na dywanie i przygl\u0105da\u0142 mu si\u0119 jakby ch\u0142on\u0105c ka\u017cdy szczeg\u00f3\u0142 jego tak dok\u0142adnie, by niczego nie przeoczy\u0107. Piesek sta\u0142 spokojnie. Pokorny ze spuszczon\u0105 g\u0142ow\u0105 i podkulonym ogonem, lekko praw\u0105 n\u00f3\u017ck\u0119 w g\u00f3rze trzymaj\u0105c. Nachyli\u0142 si\u0119 Antonio nad zwierz\u0105tkiem i powoli, szorstkimi d\u0142o\u0144mi bada\u0107 pocz\u0105\u0142 jego ma\u0142e cia\u0142ko. Pies jakby rozumia\u0142\u2026 sta\u0142 bez ruchu, poddaj\u0105c si\u0119 tym szczeg\u00f3lnym zabiegom. Antonio pe\u0142en by\u0142 obaw czy pies prze\u017cyje. N\u00f3\u017cka przednia, ta kt\u00f3r\u0105 w powietrzu trzyma\u0142, pot\u0142uczona by\u0142a i bolesna\u2026 mo\u017ce ko\u015bci z\u0142amane? Nie wiedzia\u0142. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 z k\u0105ta piwniczki swoj\u0105 \u017cebracz\u0105 apteczk\u0119. Zgromadzi\u0142 tam leki i \u015brodki opatrunkowe, i inne lekarskie przybory, a to z tego usk\u0142ada\u0142 co ludzie na \u015bmietnik powyrzucali. W wolnych chwilach czyta\u0142 uwa\u017cnie co\u2026 na co i rozpocz\u0105\u0142 na sw\u00f3j spos\u00f3b pomoc w potrzebie. Rozpu\u015bci\u0142 w zimnej wodzie Altacet, namoczy\u0142 w tym skrawki gazy opatrunkowej. Przemy\u0142 czyst\u0105 wod\u0105 psi\u0105 \u0142apk\u0119, przy\u0142o\u017cy\u0142 kompresy i starannie obwi\u0105za\u0142 banda\u017cem. P\u00f3\u017aniej wla\u0142 do miski ciep\u0142ej wody z termosu co zawsze zostawia\u0142a mu Babka Cezaryna w korytarzu, pod skrzynk\u0105 na kartofle. Wymy\u0142 psa dok\u0142adnie. Przemy\u0142 z krwi zaschni\u0119tej futerko zmierzwione. A p\u00f3\u017aniej sobaczk\u0119 po\u0142o\u017cy\u0142 na ma\u0142ym kobiercu w nogach swego \u0142o\u017ca. Wyj\u0105\u0142 z kieszeni chleb i w\u0119dlin\u0119. Odpakowa\u0142 par\u00f3wki i dro\u017cd\u017c\u00f3wk\u0119 z makiem, i je\u015b\u0107 pocz\u0105\u0142 z psem si\u0119 dziel\u0105c wszystkim jak z Przyjacielem. Pomy\u015bla\u0142 sobie wtedy Antonio, \u017ce oto przyp\u0142yn\u0105\u0142 do jego Samotnej \u017bebraczej Wyspy przyjaciel prawdziwy \u2013 Pies. Tak jak w powie\u015bci,, Przypadki Robinsona Cruzoe\u201d, gdzie na wraku rozbitego statku znalaz\u0142 Robinson psa, kt\u00f3ry los jego odmieni\u0142 i ducha wzmocni\u0142 w jego samotni. Tak i Antonio obdarzon zosta\u0142.<\/p>\n<p align=\"JUSTIFY\">Bo\u017cesz Ty m\u00f3j\u2026 pomy\u015bla\u0142 Antonio i zasn\u0105\u0142.<\/p>\n<hr \/>\n<p align=\"JUSTIFY\"><em>Ps.<\/em><\/p>\n<p><em><strong>R\u00f3\u017cany Dw\u00f3r Bo\u017ce Narodzenie 2025<\/strong><\/em><\/p>\n<p><em>Drodzy Pa\u0144stwo,<\/em><\/p>\n<p><em>W ten \u015bwi\u0105teczny pe\u0142en pokoju i mi\u0142o\u015bci czas, \u017cycz\u0119 aby dobro\u0107<\/em><br \/>\n<em>i serdeczno\u015b\u0107 Bo\u017cego Narodzenia, pozosta\u0142a z Nami na nadchodz\u0105cy<\/em><br \/>\n<em>Nowy Rok 2026.<\/em><\/p>\n<p><em>Aby Rodziny nasze i Przyjaciele prze\u0142amali si\u0119 z Nami op\u0142atkiem<\/em><br \/>\n<em>przy \u015bwi\u0105tecznym, uroczy\u015bcie zastawionym stole, w\u015br\u00f3d rado\u015bci<\/em><br \/>\n<em>i wybaczania. Przy blasku \u015bwiec i kolorowych \u015bwiate\u0142ek choinki.<\/em><\/p>\n<p><em>W cieple i dobrostanie.<\/em><br \/>\n<em>I by\u015bmy odnale\u017ali w sobie si\u0142\u0119 by prze\u0142ama\u0107 dawne urazy. Bowiem<\/em><br \/>\n<em>wystarczy jeden ma\u0142y gest, dawno zapomniany numer telefonu.<\/em><br \/>\n<em>Znak, na kt\u00f3ry by\u0107 mo\u017ce kto\u015b czeka z nadziej\u0105 i ut\u0119sknieniem.<\/em><br \/>\n<em>Wyjrzyjmy za okno, a tam by\u0107 mo\u017ce ujrzymy samotnego<\/em><br \/>\n<em>Cz\u0142owieka, dla kt\u00f3rego nasz najmniejszy gest dobroci,<\/em><br \/>\n<em>b\u0119dzie w t\u0119 noc wigilijn\u0105 darem najwi\u0119kszym.<\/em><\/p>\n<p><em>Niech wzrok nasz wy\u0142owi z ciemno\u015bci i zapomnienia porzucone<\/em><br \/>\n<em>zwierz\u0119ta, g\u0142odne i opuszczone. Bowiem s\u0105 dary na tym \u015awiecie<\/em><br \/>\n<em>bezcenne. A wszystko to pod Niebem pe\u0142nym gwiazd.<\/em><\/p>\n<p><em>Radosnych \u015awi\u0105t Bo\u017cego Narodzenia i Szcz\u0119\u015bliwego Nowego Roku 2026<\/em><br \/>\n<em>Z serdeczno\u015bci\u0105 i nadziej\u0105<\/em><\/p>\n<p><em>Monika Maciejczyk<\/em><br \/>\n<em>R\u00f3\u017cany Dw\u00f3r<\/em><br \/>\n<em>Polanica<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u015anieg pada\u0142 coraz cz\u0119\u015bciej, cho\u0107 topi\u0142 si\u0119 na chodnikach i ulicach zamieniaj\u0105c w brej\u0119 brudnego b\u0142ota. Czasem gdy przyszed\u0142 mr\u00f3z\u2026 to i \u015bnieg si\u0119 utrzyma\u0142 i le\u017ca\u0142 na chodnikach, i w parku. O, jak tam wtedy by\u0142o \u0142adnie, jak\u2026 w Ogrodach u Matusi. Wielkie czapy \u015bniegowe otula\u0142y krzewy i zaro\u015bla, przytula\u0142y si\u0119 szronem do ga\u0142\u0119zi drzew, biel\u0105c je \u015bwi\u0105tecznie. A na trawnikach zaleg\u0142y r\u00f3wniutko bia\u0142e, puszyste dywany, nietkni\u0119te ludzk\u0105 stop\u0105.<\/p>\n <a class=\"more-link\" href=\"https:\/\/slowo-polskie.pl\/index.php\/2025\/12\/22\/fragment-powiesci-zebrak-i-pies-zblizalo-sie-boze-narodzenie\/\"><span class=\"more-msg\">Czytaj dalej &rarr;<\/span><\/a>","protected":false},"author":2,"featured_media":1510,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[10,32],"tags":[],"class_list":["post-1508","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-kultura","category-maciejczyk-monika"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/slowo-polskie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1508","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/slowo-polskie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/slowo-polskie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/slowo-polskie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/slowo-polskie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1508"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/slowo-polskie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1508\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1709,"href":"https:\/\/slowo-polskie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1508\/revisions\/1709"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/slowo-polskie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/1510"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/slowo-polskie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1508"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/slowo-polskie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1508"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/slowo-polskie.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1508"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}