Caspar Schwenkckfeld a Kultura Zachodu
Caspar Schwenckfeld von Ossig urodził się na Dolnym Śląsku, w majątku Osiek koło Lubina w końcu XV w. Miejsce urodzenia nie nasuwa żadnych zastrzeżeń w przeciwieństwie do daty. Brak jest dokładnych danych nie tylko co do dnia czy miesiąca, ale nawet rok jego narodzin jest sprawą niepewną. Przyjmuje się równoprawne dwie daty – 1489 lub 1490 (J.Musialik, >RUCH SZWENFELDYSTÓW NA ŚLĄSKU<). Pochodził ze starej rodziny szlacheckiej osiadłej na Dolnym Śląsku od ok. XIII w. przybyłej z Niemiec. Przodkowie i rodzice Caspara zajmowali eksponowane stanowiska w hierarchii społeczno-politycznej regionalnych elit. Była to rodzina żarliwie katolicka i takie też wychowanie otrzymał młody Schwenckfeld. Już w okresie kształcenia wykazywał się szerokimi zainteresowaniami, krytycyzmem, inteligencją. W początku XV w studiował w Kolonii oraz we Frankfurcie n/Odrą. Znał kilka języków (greka, łacina, hebrajski), klasykę literatury europejskiej od Antyku (Platon i Plotyn) poprzez Średniowiecze (mistycy zwłaszcza Mistrz Eckhard) oraz Odrodzenie (Erazm z Rotterdamu). Wszystko to wróżyło mu szybką i pewną karierę dyplomatyczno-polityczną na dworach Dolnego Śląska i Rzeszy.
Reformacja to okres zamętu, rewolty duchowej, politycznej, socjalnej, krwawych wojen religijnych, przewartościowania dotychczasowego dorobku cywilizacyjno-kulturowego. To też pękniecie chrześcijaństwa Zachodu na dwa przeciwstawne bloki. Ten czas ma ogromne znaczenie zarówno dla kultury duchowej jak i dla rozwoju materialnego tej części świata. Młody Schwenckfeld mimo wychowania w duchu ultrakatolickim, stał się szybko zwolennikiem nowych idei. Sądził, że jedyną drogą odnowienia chrześcijaństwa jest literalne potraktowanie Biblii. Uważał także, iż jest to sposobny czas powrotu do millenarystycznych wizji religii chrystusowej, wolnej od przymusu instytucjonalnego, strukturalizmu i hierarchiczności.
W 1511 r. wstąpił na służbę dworską do księcia Karola I Münsterberga von Oeles. Pozostawał w niej do 1561 r. Podobne zajecie i funkcje absorbowały go do 1523 r. między innymi na dworach w Brzegu i Legnicy. Zwłaszcza okres legnicki stał się przełomowym w jego życiu. Kontakty i stosunki z miejscowym księciem Fryderykiem II miały decydujący wpływ dla kształtujących się poglądów Schwenckfelda z zakresu funkcjonowania religii, jej roli w życiu jednostki oraz znaczenia wolności chrześcijańskiej. To tu budują się zręby subiektywizmu religijnego, bardzo radykalnego jak na owe czasy, minimalnego w zakresie oddziaływania w XVI w. a mającego wielkie znaczenie w późniejszej historii (J.Lecler, >HISTORIA TOLERANCJI W WIEKU REFORMACJI<).
Wystąpienie M.Lutra w Wittenberdze (1517) i początek Reformacji to kolejny ważny epizod w życiu i twórczości C.Schwenckfelda. Niemałą rolę odegrały tu jego zainteresowania intelektualne, otwartość horyzontów myślowych oraz mistyczny rys jego osobowości. Wielka rolę odegrały też ciągłe poszukiwania alternatywnych rozwiązań, antydogmatyzm, anty-autorytaryzm, a także rodzący się pacyfizm. W kwestiach religijnych nie bez znaczenia okazały się zapewne spirytualistyczne zainteresowania wsparte poczuciem misji i wiernością swoim przekonaniom. Zwłaszcza gdy dotyczy to życia codziennego.
Początkowo C.Schwenckfeld był wiernym i gorącym zwolennikiem nauk Lutra. Jednak obu reformatorów dzieliło wszystko. Temperament, sposób interpretacji otaczającego świata, stosunek do wiary religijnej, poglądy na tradycję, szerokość horyzontów, profil wykształcenia. Jeden z nich zostanie zapomniany przez historię, pomimo oryginalności swoich tez (których wartość moralna i ideowa jest po dziś dzień aktualna), drugiego zaś uznano za twórcę protestantyzmu.
Dolnośląski reformator stał się jednak z czasem zdecydowanym adwersarzem luterańskiej koncepcji kościoła państwowego, wiary według pomysłów Lutra czy rozwiązań teologiczno-filozoficzno-społecznych przyjętych na terenach objętych Reformacją. Całe swoje życie spędził na wędrówkach kaznodziejskich i organizacyjno-propagandowych; w schyłkowym okresie musiał się ukrywać przed postępującymi prześladowaniami zarówno ze strony katolików jak i protestantów. Przebywał głównie na terenach środkowych i południowych Niemiec (Augsburg, Ulm, Norymberga, Spira, Kempten, Landau itd.). Wielki wpływ zarówno na jego rozwój umysłowy jak i koncepcję szwenckfeldyzmu jak systemu wywarły pobyt w Strasburgu i kontakty z luminarzami Reformacji: Bucerem, Hoffmanem, Franckiem, Servetem, Capitonem oraz spotkanie z Lutrem (Wittenberga, 1525). Nie małe znaczenie miała też dysputa w Tybindze, w jakiej brał udział, wspólnie z Frechtem i Bucerem. Utrzymywał stały kontakt listowy z innymi przedstawicielami elit polityczno-intelektualnych tamtych czasów, wymieniając poglądy i komentując aktualne wydarzenia: Judą, Filipem Heskim von Salzą, Sturmem, Crautwaldem, Ilyricusem czy Wolfhartem. W czasie swego twórczego życia Schwenckfeld napisał kilkadziesiąt książek, rozpraw i opracowań teologiczno-moralizatorskich. Nie był wybitnym filozofem, etykiem czy teologiem. Był raczej wędrownym kaznodzieją i publicystą (jakbyśmy dziś powiedzieli). Zmarł 10.12.1561 r. w Ulm. Forma i miejsce pochówku z racji prześladowań otoczono tajemnicą.
System stworzony przez Schwenckfelda zwany szwenkfeldyzmem ma wyraźnie holistyczny charakter. Jest systemem religijno-społecznym opartym na swoistej interpretacji Biblii, ale bez luterańsko-kalwińskiej czołobitności wobec Pisma. Warto wiedzieć, że po spotkaniu z Lutrem (1525) ujawniły się między nimi poważne kontrowersje na temat znaczenia komunii i wynikającej stąd roli zbawienia w życiu człowieka. Wizja Schwenckfelda już w początku Reformacji wyróżniała się od pozostałych kierunków protestantyzmu. Najważniejszym elementem tej struktury staje się indywidualne praktykowana, transcendentnie zorientowana, pobożność, z jednoczesnym odrzuceniem jakiejkolwiek zinstytucjonalizowanej i zhierarchizowanej organizacji religijnej, społecznej czy politycznej. Jego poważne zastrzeżenia budził bigoteryjno-dewocyjny, związany z porządkiem administracyjno-państwowym (a nie przemyślany, immanentny i subiektywno-duchowy) sposób przeżywania wiary i taki sam sposób kontakty z Absolutem. Dostrzegł przy tym nędzę socjalną, religijną i społeczno-polityczną ówczesnego życia, tym wyraźniejszą, że kontrastującą z nadziejami zrodzonymi przez początek Reformacji.
Kościół rzymski naucza, iż błogosławieństwo kapłana powoduje przemienienie chleba i wina w realną krew Chrystusa. Luter odrzucił ideę boskiego przemienienia skłaniając się do tzw. konsubstancjacji, czyli współistnienia (katolicka teologia uważa ten pogląd za błędny – wyjaśnienie m.in. [w]: >MAŁA ENCYKLOPEDIA TEOLOGICZNA<). Luter nie był konsekwentnym z racji swych augustiańskich korzeni i nie poszedł śladem Ulricha Zwingliego uważającego komunię za czysty symbol. Dla Schwenckfelda nie były istotne tak szczegółowe dywagacje teologiczno-filozoficzne, lecz praktyczne znaczenie przyjęcia komunii przez wiernych. Luterańska teza o obligatoryjnym przyjęciu ciała i krwi Jezusa przez wszystkich uczestników mszy stała się niemożliwa dla wysublimowanej i skrajnie subiektywistycznej duchowości szwenckfeldystowskiej. Zgodnie z taką interpretacją nawet Judasz uczestniczący w eucharystii (a mający zupełnie inne cele duchowe) może dostąpić zbawienia wiecznego. Dlatego w takiej formie komunia jawi się dla niego jako rodzaj odpustu, powierzchownego i bezrefleksyjnego rytuału.
Po wielu przemyśleniach i konsultacjach doszedł Schwenckfeld do wniosku, że prawdziwie ewangelicznym pojęciem odniesionym do komunii jest rozróżnienie pokarmu duchowego i cielesnego. Chleb rzeczywisty jest pożywieniem cielesnym, chleb niewidzialny strawą duchową. Tylko serce wypełnione wiarą i miłością bliźniego spowodować może odczucie błogosławieństwa komunii. Ostatecznie więc Caspar przeszedł na pozycje symbolizmu krwi i ciała Chrystusa w chlebie i winie. Stanowisko to można uznać za skrajnie alegoryczno-mistyczne. Taka interpretacja istoty eucharystii, połączona z rygoryzmem etyczno-moralnym, nie mogła zjednać poparcia żadnego z ośrodków Reformacji. Już ok. 1530 r. dały się słyszeć zgodne głosy katolików i protestantów, iż jest ta koncepcja lekceważeniem i pogardą dla komunii jako sakramentu.
Prezentowany pogląd na temat eucharystii jest zapowiedzią idei religii niewidzialnej. I tym samym Kościoła nieziemskiego, idealnego, mistycznego, trwającego wyłącznie w sercach i umysłach wyznawców, nie realnie, strukturalnie i hierarchicznie. Tej idei dolnośląski reformator będzie wierny przez całe życie będzie i będzie ją usilnie propagował. Kontynuatorami staną się w późniejszych latach mistycy środkowo-europejscy jak: W.Weigel, J.Boehme, Anioł Ślązak czy pietyści (J.Kosian, >FILOZOFIA NADZIEI<).
O istocie nauk Lutra (i jego roli w czasie Reformacji w Niemczech) napisze Schwenckfeld – na podstawie doświadczeń wyniesionych ze spotkania z nim w Wittenberdze jak i z analizy jego wystąpień, kazań, pism i odezw – w liście do legnickiego księcia Fryderyka II „Wyprowadził nas z Egiptu, przeprowadził przez Morze Czerwone, ale zostawił nas na pustyni błądzących bez steru, choć usiłuje nas przekonać, że jesteśmy już w Ziemi Obiecanej” (>CORPUS SCHWENCKFELDIANORUM<).
C.Schwenckfeld promował w swej koncepcji religii niewidzialnej absolutną rozdzielność sfer sacrum i profanum, czyli duchowej i świeckiej, kościelnej i państwowej, doczesnej i transcendentalnej. W wystąpieniu do burmistrza Strasburga S. Sturma (1549) ujęty został najpełniej ów pogląd, będący odpowiedzią na narzuconą Niemcom przez Karola V formę wiary religijnej jako statysty władzy: „Państwo jest w błędzie jeśli próbuje rządzić światem wg Ewangelii, a jednocześnie uważa, że do jego obowiązków należy rozciągnięcie kontroli nad religią, stosowanie praktyk żydowskich, używanie siły zbrojnej dla poparcia zamiarów likwidacji, wprowadzenia zmian, narzucania siłą form kultowych papistowskich lub innych, dyktowanie ludziom w co maja wierzyć lub nie wierzyć (…). Określenie państwo chrześcijańskie powstało niedawno i u Pawła nigdzie się go nie spotyka” (>COROPUS SCHWENCKFELDIANORUM<).
Od opublikowania krytyki wyznania augsburskiego (1530) dostaje się Schwenckfeld pod ostrze ataków większości koryfeuszy Reformacji: Bucera, Ilirycusa, Frechta, Swissa, Brentza czy Kalwina. Zwłaszcza jego teza na temat faktycznego rozdziału Kościoła i władzy państwowo-administracyjnej nie mogła się podobać zarówno teologom jak i władcom świeckim, którzy ochoczo przyjęli zasadę cuius regio, eius religio. Na ten temat dolnośląski reformator napisze do pastora z Zurychu L. Judy (1533) co następuje: „Jestem prawie pewien że władza świecka nawet chrześcijańska, nie ma żadnego prawa mieszania się do spraw wiary chrześcijańskiej, wydawani zakazów w zakresie spraw związanych z Królestwem Chrystusowym. (…) Dopóki wiara i obrzęd należą do Boga zwierzchnia władza świecka nie ma nic tu do powiedzenia” (>COROPUS SCHWENCKFELDIANORUM<).
Tak zdecydowanie brzmiące rozdzielenie obu porządków powodowało liczne posądzenia szwenkfeldystów o przynależność do ruchu nowochrzeńców. W tej kwestii niewiele się oni różnią od anabaptystów. W innych sferach jednak te różnice są bardzo poważne, nie tylko dogmatyczne czy teologiczne, ale przede wszystkim organizacyjno-strukturalne. W XVI w. posądzenie o sympatie anabaptystyczne było nadzwyczaj groźne gdyż pociągało za sobą potępienie, banicję, utratę mienia, więzienie, a czasami śmierć na stosie.
Z tak skonstruowanej nauki biorą się specyficzne tezy na temat roli Biblii w codziennym życiu. Mocny akcent za wewnętrzne przeżywanie wiary i bezpośrednie powiązanie uczynków z możliwością przyjęcia komunii stało się podstawą szwenkfedyzmu. Pismo Święte nie jest słowem bożym, a jedynie dalekim echem Bożego słowa przekazanego patriarchom, prorokom czy apostołom,. Kapłani szpikując kazania cytatami z Pisma chcą przekonać słuchaczy, że słyszą samego Boga a to jest nadużycie i brak rozsądku. To zapowiedź liberalnej, protestanckiej i współczesnej interpretacji Biblii (Bauer, Barth, Tillich, Robinson czy Bonhõffer). Taka wizja Biblii jest dla Schwenckfelda czymś na kształt odbicia, drogowskazu, zarysu, idei. Rola jaką jej przypisał Luter jest dla niego nie akceptowalna ze względu na chrześcijańskie, duchowe, korzenie wspólnoty wiernych. Luterańskie (a także kalwińskie i zwinglańskie) znaczenie przypisywane Pismu Świętemu polega wg szwenkfeldystów na potwierdzeniu rzymskiego, a wcześniej mozaistycznego, prymatu Litery nad Duchem. Jest to czysty subiektywizm w pojmowaniu wiary religijnej jako przejaw wolności chrześcijańskiej i punkt wyjścia do wspomnianej koncepcji religii niewidzialnej.
Łaska Ducha Świętego zstępuje gdzie chce i kiedy chce, wedle sobie znanego planu i to jest podstawą wiary oraz owej koncepcji. Duch jest niepoznawalny i nie można go ująć w jakiekolwiek kanony, zamknąć w artykułach, opisać metodami czy formami przynależącymi ludzkiemu językowi. Z tej racji przymus sumienia i ustanowienie zasad religii wedle porządków administracyjnych i przymusowego nauczania nie mają nic wspólnego z chrystianizmem interpretowanym przez Schwenckfelda.
Wolność chrześcijańska (Freiheit des Gewissen) jest przywilejem odrodzonego i oczyszczonego krwią Jezusa złego sumienia grzesznika. Wolność jest personalnym, nie zdeterminowanym wyborem stawianym przed każdym człowiekiem. Dot. to też wolności kultu. Schwenckfeld nigdy nie potępiał ludzi za ich przekonania. Stąd wziął się też pacyfizm szwenkfeldystów, a użycie siły i przemocy traktuje jako grzech, jako coś nie do przyjęcia. Ten rys szwenkfeldyzmu odróżnia zdecydowanie od innych ruchów całej Reformacji. Zwłaszcza od anabaptyzmu, do którego starano się go zaliczyć. Skrajne, apokaliptyczne odłamy, dopuszczały przemoc jako drogę do zaprowadzenia Królestwa Bożego (zresztą Luter, Kalwin czy Zwingli również nie odżegnywali się od narzucenia takiej formy zaprowadzenia porządku religijnego wedle ich koncepcji). Masowe przykłady mordów, przemocy a nawet ludobójstwa miały miejsce w Saksonii, Wittenberdze czy Münster (luminiści z Münster, tzw. Schwämer). Przymus instytucjonalny poróżnił Schwenckfelda ostatecznie z luteranizmem i innymi prądami Reformacji.
Ale mimo różnic ideowych i doktrynalnych potrafił bronić, ujmować się u czołowych postaci Reformacji za prześladowanymi anabaptystami. W skierowanym (1528) liście do Bucera i Capitona pisze: „Proszę usilnie, bądźcie bardziej miłosierni dla tych nieszczęsnych anabaptystów. Nie dolewajcie oliwy do ognia przez wasze mowy ani przez wasze pisma: już i tak zbyt wielu występuje przeciwko tym szaleńcom. Nie utrzymuję stosunków z anabaptystami ale staram się w miarę możności nie dopuścić by nasz książę śląski wydał przeciwko nim edykt państwowy. Jeśli chcemy by wrócili do nas, sądzę łatwiej skłoni ich ku temu łagodność niż przemoc” (>CORPUS SCHWENCKFELDIANORUM<). Był to wyraźny akt odwagi i przeciwstawienia się ogólnym trendom, które czołowi koryfeusze Reformacji jawnie popierali (zwłaszcza Luter i Kalwin). O takim podejściu do życia i wewnętrznych przekonań, które winny owocować praktyką, były odwiedziny więzionego w strasburskim więzieniu, głównego ideologa anabaptyzmu skazanego na dożywocie, Melchiora Hofmanna (1533). Schwenckfed całe życie uważał ten wyrok za hańbę co potwierdzał wielokrotnie podczas publicznych dysput z anabaptystami, z którymi się totalnie nie zgadzał (m.in. w słynnej debacie ze znanym z surowości i pryncypialności Pilgramem Marbeckiem).
Ziemskie życie ma dać ludziom poznanie do istoty Boga, struktury zła, nawrócenia grzeszników. Tylko wewnętrzne uświadomiony i w pełni akceptujący całym swym jestestwem człowiek może wejść do Królestwa Niebieskiego. To są główne zręby szwenkfeldyzmu. Po śmierci Schwenckfelda jego wyznawcy zorganizowali się w luźne grupy, nie połączone jakąkolwiek nadrzędną strukturą. „Kultura zachodnia to atmosfera, którą oddychamy i życiem którym żyjemy. Jest ona sposobem, naszym własnym i naszych przodków, dlatego znamy ją nie tylko z dokumentów i pomników lecz także z osobistego doświadczenia” (Ch.Dawson >RELIGIA I POWSTANIE KULTURY ZACHODU<). Do podstawowych elementów tej kultury zaliczyć trzeba państwo prawa, wolność sumienia, wyznania, słowa oraz inne wolności osobiste (także do posiadania krytycznych wobec władzy preferowanych przez władze poglądów), republikanizm, demokrację, wolny (choć nie do końca) rynek. To jednak również negatywne doświadczenia tej kultury związane z historią i cywilizacyjnym rozwojem. Dzieje Europy to nostalgia i trwanie, a jednoczesne przyszłość związana z misjonarstwem i posłannictwem jakie sobie przypisuje.
Jaki związek może zachodzić miedzy tym eklektycznym i odległym historycznie ruchem religijno-społecznym a współczesną, zachodnią ponowoczesną kulturą Europy? Co takiego uniwersalnego wniósł Caspar Schwenckfeld swoją nauką do tradycji europejskiej poprzez Reformację traktowanej jako prąd zasadniczych zmian społecznych, religijnych i politycznych ? Reformacji traktowanej jako coś co zmieniło na zawsze Europę i który to ruch walcząc początkowo o wolności osobiste i pluralizm, stał się w końcu kolejną wersją rzymskiego, średniowiecznego zamordyzmu gdzie władza administracyjno-religijna dyktować miała określoną interpretację rzeczywistości.
Nie można wprost potraktować szwenkfeldystów za protoplastów wolności sumienia. Ponad nią stawiali bowiem nikomu nie podlegającą wolność Ducha Świętego. Jednak ich postawa i nauka sprzyjały poszerzaniu sfery tolerancji, jej zrozumienia i dialogu jako takiego. Można ich traktować jako protagonistów wolności wyznania w dzisiejszym mniemaniu. Na pewno do takiego stanowiska doprowadziła ich niechęć do państwowych kościołów i sytuacja jak nastała w Niemczech po ostatecznym zwycięstwie Reformacji i przyjęcia zasady: eius regio, cuius religio. Państwa które przyjęły ten kanon za podstawę porządku jurydycznego stały się państwami wyznaniowymi.
Nowe formy sprzęgnięcia władzy świeckiej i duchowej były dla szwenkfedystów również odrażające jak rzymski papo-cezaryzm. Praktyczną formą pokoju augsburskiego (1555) stała się swoboda religijnego wyznania panujących, a nie mas wyznawców poszczególnych denominacji (J.Lecler, >HISTORIA TOLERANCJI W WIEKU REFORMACJI<). Poza tym administracyjne nakazy dotyczące religii stały w absolutnej sprzeczności z mistyczno-duchową wizją praktykowania wiary religijnej. Z tych powodów bierze swój rodowód koncepcja Schwenckfelda na temat absolutnego rozdziału wiary religijnej i poglądów jednostki z władzą administracyjno-państwową. I za co był prześladowany on i jego stronnicy.
Kościół niewidzialny to nic innego jak współcześnie rozumiana pobożność indywidualna, subiektywizm przeżyć religijnych i bezpośredni kontekst wiernego z Absolutem. Trudno przeceniać jaki rozwój owej koncepcji nastąpiłby w chwili uzyskania przez szwenkfeldystów supremacji w jakimś hipotetycznym kraju. Znamy bowiem przykłady wybitnie nietolerancyjnych i opresyjnych, wręcz fundamentalistycznych zachowań grup wiernych, które głosząc potrzebę tolerancji i równości, nie tylko wyznaniowej, gdy sięgnęły po władzę zaprzeczyły praktyką działania absolutnie wcześniej głoszonym kanonom. Jednak można dziś uznać nauki Schwenckfelda za podwaliny treści współczesnego rozumienia zasad tolerancji, wolności sumienia i sprawiedliwości.
Kolejnym elementem doktryny szfenklfeldystów mającym ogromne znaczenie we współczesnej kulturze jest pojęcie dialogu. To podstawowe narzędzie prowadzenia rozmowy z interlokutorami. Nie przymus nawrócenia, nie kary i administracyjna presja były propozycją tych luźnych grup wyznawców rozrzuconych głównie na terenie Dolnego Śląsk i Saksonii a poprzez czytanie Biblii oraz rozmowy na temat wspólnej lektury dotarcie do adwersarzy, interlokutorów, przeciwników. Na tle tego co obserwowano podczas Reformacji jest to forma nowatorska, zasługująca na uznanie. Królowały bowiem powszechnie takie postawy jaką znajdziemy w liście humanisty, zwolennika Erazma z Rotterdamu i czołowej postaci tego okresu, Melanchtona skierowanego do innego koryfeusza Reformacji, Myconiusa: „……ci którzy otwarcie bronią bluźnierczych artykułów wiary mimo że nie są buntownikami winni być karani śmiercią przez władzę świecką” (>CORPUS REFORMATORUM. DZIEŁA MELANCHTONA, KALWINA I ZWINGLEGO<).
Szwenkfeldyści są również niejako promotorami współczesnego ekumenizmu. Ich poglądy w tej mierze były jasne i klarowne: wszystkie religie i wyznania powinny zgodnie współżyć w harmonii i tolerancji. Wynikało to z głoszonego rozdziału wyznania i docześnie rozumianej władzy, jak i z idei religii niewidzialnej. Istotne znaczenie miała zasada non violence którą szwenklfeldyści zalecali stosować także w życiu codziennym. Po doświadczeniach anabaptyzmu w Münster, w Saksonii, Wittenberdze czy Turyngii cały prąd religijno-społeczny (tzw. anabaptyści spirytualistyczno-apokaliptyczni) przeszli na pozycje wyraźnie pokojowego i biernego praktykowani swej wiary. Dotyczy to nie tylko szwenkfeldystów, łączonych z anabaptyzmem, ale i menonitów czy zwolenników D. Jorisa czy S. Francka.
Ostatnim elementem wartym wspomnienia w niniejszym materiale świadczącym o roli szwenkfeldyzmu w rozwoju zachodnio-europejskiej myśli i prawa jest głoszona przez nich równość płci. To właśnie najbliżsi idei Schwenckfelda niderlandzcy menonici pierwsi uznali rolę kobiet jako pastorów pośród kościołów zreformowanych (1811). Tak więc mistycznych spirytuałów (quasi anabaptystów) należy uznawać w tej kwestii za niezwykle liberalnych i będących progresywnymi biorąc pod uwagę czasy kiedy ta decyzja zapadła.
Nie sposób nie wspomnieć o związkach szwenckfeldyzmu (i innych grup tzw. quasi-anabaptystycznych), z archetypicznym, pierwotnym rozumieniem chrześcijaństwa. Wielu autorów takich jak J.Lecler, M.Eliade, F.Mauthner, P.Chaunu, M.Banaszak czy W.Pałubicki podkreślają znaczenie nauk spirytuałów epoki Reformacji dla całej kultury Europy późniejszych wieków. To przede wszystkim: niewidzialność religii, antyklerykalizm, anty-hierarchiczność, subiektywizm i personalne uświadomienie przeżyć religijnych. Reprezentują bowiem owe małe, rozproszone i często prześladowane wspólnoty rys panteistyczno-subiektywnego pojmowania rzeczywistości, niezwykle jak dziś widać istotny w historii myśli zachodniej Europy. F.Mauthner uważa, iż dorobek filozoficzny B.Spinozy wykazuje wyraźne wpływy spirytualizmu panteistycznego. To są wpływy holenderskich menonitów w środowisku których Spinoza przebywał. (F.Mauthner, >DER ATHEISMUS UND SEINE GESCHICHTE IM ABENDLANDE<).
C.Schwenckfeld to zapomniana osobowość Reformacji. Zarówno w wymiarze indywidualizacji wierzeń religijnych, prawa do ich subiektywizacji jak i odhierarchizowania religii. Jest znaczącą osobą w zwalczaniu autorytaryzmu instytucji, każdej, jako symbolu władzy. Wniósł tym samym olbrzymi wkład w rozwój laicyzacji kultury choć często nie zdajemy sobie obecnie z tego sprawy. Kościół jako dobrowolne zgromadzenie wiernych musi być wg eklezjologii Schwenckfelda zawsze czysty, pozbawiony jakiejkolwiek aksjologii, powiązań z porządkiem administracyjnym. To jest przecież podstawa współczesnego republikanizmu. Nie można wiec nie doceniać jak wiele kultura i myśl Zachodu zawdzięcza tym cichym, pokornym i spokojnym konwentom, żyjącym na uboczu głównych nurtów Reformacji.
Autor: Radosław S. Czarnecki


Komentarze
Caspar Schwenkckfeld a Kultura Zachodu — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>