– Wytypowałem cię na wylot rejsowym samolotem na międzynarodową konferencję. Uczestniczysz w Berliner Konferenz w dniach 20-22 listopada. Załatwiłem ci pięciominutowe wystąpienie w kwestii pastoralnej „Gaudium et spes” realizowanej u nas w Polsce. Ja będę członkiem prezydium BK – zadekretował Witold Jankowski, redaktor naczelny „Słowa Powszechnego”. Szefowi się nie odmawia takiego wyróżnienia, chociaż propozycja spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Starszy kolega ze „Słowa Powszechnego” znany wojenny reporter Ryszard Kapuściński, uczestnik I BK, postraszył mnie, że po pierwsze przejdę razem z innymi nuworyszami specjalne szkolenie w MSW, jak należy zachowywać się podczas rozmów z dziennikarzami z Zachodu i po drugie organizatorzy konferencji przeprowadzą nas nocą wiadomym przejściem do Berlina Zachodniego na małą czarną.
No to bomba. Jest rok 1974. To mój któryś wyjazd do NRD. Często jeździłem do mojej cioci mieszkającej blisko Magdeburga. Jej szwagier – szef poważnej LPG (Landwirtschafliche Produktionsgenossenschaft) – uczył mnie, jak należy zachowywać się wobec rożnych prowokatorów enerdowskich spod znaku Stasi. Berlin wschodni też znałem jako tako, no ale czynny udział w międzynarodowej konferencji z przewagą propagandzistów z Zachodu, to dla początkującego publicysty może być poważnym doświadczeniem.

Maria-Teresa de Borbon, księżniczka hiszpańska
Już podczas rejestracji pochodzących z 23 krajów 230 uczestników Berliner Konferenz w Pałacu Kongresowym mówiono w kuluarach o szykujących się przemianach w Europie. Od księżnej Marii-Teresy de Borbon, kierującą lewicową Kastylijską Partią, dowiedzieliśmy, iż w Portugalii ma dojść w krótkim czasie do poważnego przesilenia. Rafael Dominguez Daly, prezydent Międzynarodowej Unii Młodych Chrześcijańskich Demokratów z Wenezueli, rozwiesił transparent wzywający uczestników do spisania rezolucji skierowanych do „faszystowskich rządów Ameryki Łacińskiej”, jak to określił. Zapał buntowników tłumił wysłannik Watykanu sekretarz stanu kard. Agostino Casaroli, któremu już w nowszych czasach nadano przydomek „Kardynał Pierestrojka”.

Engelbert Miś pierwszy od prawej
Przepraszam, nie podałem tytułu berlińskiej konferencji w 1974 roku. Otóż musiało być pryncypialnie – „Katolicy dla pokoju i sprawiedliwości. Każdy solidarnie jest powołany do głoszenia tych imponderabiliów”, – jak nam to tłumaczył Gerald Götting, przewodniczący wschodnioniemieckiej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU). Prowadzący obrady wicelider CDU Otto Hartmut Fuchs w swoim zagajeniu nawiązał do encyklik Jana XIII, zwłaszcza do „Pacem in terris” Świat chrześcijański jest zobligowany do głoszenia dobra będącego udziałem wielu jego członków, ale niestety obok ludzi prawych funkcjonują jednostki, którym wadzi pokój i praworządność. Jakże aktualne jest to dzisiaj w całym niemal świecie, także przecież w Europie, na bliskim Wschodzie i niestety również w Polsce.

Lista polskich uczestników z paxowskich redakcji
Zasadniczy bardzo dobrze przyjęty referat V sesji wygłosił prof. dr Jean-Yves Jolif, młodziutki dominikanin z Lyonu. Nie ma czegoś takiego na świecie jak „pax sovjetika” podkreślił w 1974 r. filozof francuski w Berlinie wschodnim przy aplauzie nawet duchownych z seminariów z Kowna i Wilna. Rektorzy tych fakultetów bali się po berlińskim szczycie wracać do swoich macierzystych seminariów w Związku Radzieckim. Mówili mi o tych obawach podczas realizowania w dyskontach zakupów deficytowych towarów, których nie było ani na Litwie ale i przecież w Polsce. Dużo konkretów dotyczących ucisku moralnego obywateli znalazło się u jednego z co-referentów. Swój niezależny spicz przedstawił mianowicie czechosłowacki uczony prof. Ludvik Horky, kandydat na biskupa. Z tego, co wiem, nawet Watykan przyblokował jego nominację.

Prezydium konferencji
Polska delegacja wywalczyła szefostwo trzeciego kręgu roboczego V. Konferencji zatytułowanego „Solidarność i prawa ludzkości”. Przewodniczyła tej sesji Anna Borowska, redaktor naczelna tygodnika „Kierunki”. Jerzego Śmiechowskiego i Jana Majdeckiego zatrudniono do redagowania dokumentu końcowego konferencji. Niżej podpisany zarysował odbiór w Polsce soborowej konstytucji „O Kościele w świecie współczesnym”. Dodać wypadałoby, iż językami obrad był francuski, angielski i niemiecki. Rosyjskim prawosławnym pozwolono dodatkowo wypowiadać się po rosyjsku.

Medal pamiątkowy z wizerunkiem Jana XXIII
W katedrze berlińskiej mieliśmy mszę pontyfikalną. W operze wysłuchaliśmy koncertu mistrzów niemieckiego baroku. W trzech międzynarodowych konferencjach uczestniczyli sprawozdawcy z AFP, RIAS, Reutersa, DPA, Belga, ANSA, Prensa Latina i setka dziennikarzy prasowych. Z pięciu kontynentów przybyło ponad trzydziestu obserwatorów. W dowód uznania i wdzięczności wręczono uczestnikom obrad pamiątkowy medal z wizerunkiem papieża pokoju Jana XIII z napisem na odwrocie upamiętniającym dziesięciolecie katolickiego forum w Berlinie. A ten nocny spacer po Berlinie Zachodnim był zaledwie trzygodzinny. Towarzyszyli naszej mikrowycieczce przewodnicy, czy jak kto woli ochroniarze ze Stasi. Na Kudammie pozwolono nam wypić kawę i łyknąć trochę owego West Luftu.
Engelbert Miś
Komentarze
Mój Berlin — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>