Życie na strzelnicy
Droga Czytelniczko i drogi Czytelniku, pragnę przedstawić Andrzeja Kijowskiego wyjątkową postać polskiego i światowego strzelectwa sportowego, trenera specyficznej dyscypliny i nauczyciela o wrażliwej duszy i sercu. Dla wtajemniczonych zwany Kaczorem i nie jest to w niczym związane z polityką.
Spotkanie nasze długoterminowo ustalane odbyło się w jego posiadłości pod Wrocławiem, wjeżdżającego wita piękna brama z olimpijskimi kółkami, która jednoznacznie definiuje jej właściciela.
Następnie rabaty pachnących kwiatów oraz iglaki – one znajdują uznanie właściciela, krzaki rododendronów już z wiosennymi pąkami i na ganku domu unikatowy design złożony z maszynek do mięsa, w których królują rozchodniki z różnych stron świata. Wiele ścian budynków oplata bluszcz ciemno-zielony, na lekkim pagórku oczko wodne z pływającymi kolorowymi, japońskimi karasiami i nenufary niczym z obrazów Moneta, ścieżki obsadzone krzakami najpiękniejszych odmian irgi. Nieopodal duża altana z siedziskami dla biesiadników, obok niej murowana wędzarnia z piecem grillowym dla wyjątkowych smakoszy. W oddali drzewka owocowe na czele z szarą renetą oraz białą węgierką i wokół skoszona trawa. Ostatnio powstała namiastka winnicy – jeden rząd różnych odmian winogron. Widać, że Pan Andrzej miłuje naturę, a goście znajdują tutaj zawsze ukojenie.
Zasiedliśmy w głównym salonie i z dużą dozą nieśmiałości zapytałam, dlaczego strzelectwo i skąd ta miłość do tej dyscypliny? Odpowiedź wydawała się zwyczajna, jednak konsekwencja i determinacja wyboru zawodu połączane z pracą, czasami szczęściem przyczyniły się do sukcesu życiowego Andrzeja Kijowskiego.
Zaczęło się jeszcze w szkole podstawowej od szóstej i siódmej klasy. Pan Andrzej pochodzi z Koszalina. Mieszkali w blokowisku i na podwórku zabawy, głównie chłopców dotyczyły strzelania. Było też kolarstwo, wyścigi i wiele innych. Starsza siostra kolegi z bloku trenowała wówczas strzelectwo. Imponowało mu to. Zaczął się poważnie interesować i połknął bakcyla tego sportu. Jego pierwszym trenerem był Władysław Orlik – ojciec olimpijczyka z Montrealu z 1976 r. I poszło. Wtedy jeszcze nie zdawał sobie sprawy, że ten wybór zadecyduje o całym jego życiu.
Po maturze wybrał studia we Wrocławiu w Akademii Wychowania Fizycznego, a powód to jedyna w Polsce specjalizacja trenerska strzelectwa sportowego. Pamięta pierwsze swoje szczęśliwe miejsce. Był nią akademik uczelni mieszczący się w budynku PDT – Renoma przy Świdnickiej. Do domu studenckiego wchodziło się od Podwala. Panowie mieszkali na czwartym piętrze, Panie na szóstym. Pokoje cztero i sześcioosobowe. Każdy student swoje lokum miał odgrodzone zasłonami. Młodość, pierwsze miłości, zabawy i poznawanie miasta. Trenował w najlepszej wówczas sekcji strzelectwa w Polsce WKS-ie Śląsk, klubie z dużą ilością zawodników. Jednak nie odnosił spektakularnych sukcesów i jak mówi: „Nie mogłem się przebić”. Zrezygnował.
Na trzecim roku specjalizacji trenerskiej stał się opiekunem kółka strzeleckiego w Technikum Chemicznym i działał już z młodzieżą na strzelnicy przy ulicy Skwierzyńskiej (do dziś istnieje). Studia i szkolenie wojskowe dla mężczyzn w PRL-u miały swój harmonogram i absolwenci wyższych uczelni z kategorią „A” trafiali na 12 -cie miesięcy do Wojska Polskiego. Pół roku szkolenia i pół roku praktyki. Andrzej Kijowski ze swoją specjalnością zawodową został skierowany do WKS-u Śląsk we Wrocławiu. To było, jak „różczka maga”, która wytyczyła mu miejsce na Ziemi.
W Śląsku przejął mieszaną grupę zawodników, nie miał problemów, chociaż niektóre Panie były starsze od niego. Przyznaje, że dużo nauczył go Kazimierz Kurzawski – strzelec wrocławskiego Śląska, olimpijczyk z Tokio z 1964, trener kadry narodowej i syn utytułowanego przed wojną Alojzego Kurzawskiego: „Był moim mistrzem”.
Pytam o powód, dla którego stał się trenerem kobiet. Odpowiada: „Wy dziennikarze lubicie sensacje i ciekawostki”. Stawia mnie do pionu, patrząc głęboko w oczy. Chwilę odczekuję i nie daję się zbić z tzw. pantałyku, czyżby płeć była taka ważna w tym sporcie?
„ Prowadziłem też mężczyzn, ale z kobietami było więcej sukcesów. Kobiety są po prostu spokojniejsze – stwierdza – mam do nich większą cierpliwość. Do mężczyzn byłbym bardziej stanowczy i dyscyplinujący”.
Co jest istotne w tym zawodzie i tej dyscyplinie? „Każdy szczegół u zawodniczki, w podstawie, wyrazu twarzy, jej emocje w danym momencie. Muszę być bardzo ważnym obserwatorem. Nie mogę niczego przeoczyć i przegapić ”.
Co jest najtrudniejsze? „Powiedzenie, że to już koniec, że musi dać sobie spokój. Zresztą jest plan, klasyfikacje i albo się osiąga wyniki, jeżeli nie, trudno. I po jakimś czasie słowa, które utwierdziły, że powiedzenie prawdy nie było krzywdzące. Trener miał rację”.
Co jest najprzyjemniejsze, oprócz oczywiście medalu? „Proste – kiedy zawodnik jest zadowolony z trenera”.
Kadra narodowa to wyróżnienie, docenianie pracy i osiągnięć, duma z Orła noszącego na piersi. Pierwsze światowe sukcesy w charakterze trenera polskiej reprezentacji w strzelectwie sportowym przyniosły Andrzejowi Kijowskiemu igrzyska w Barcelonie w 1992 roku. Do dziś wspomina wioskę olimpijską, jej nadmorskie położenie oraz piękno zawodniczek z różnych kontynentów. Emocje, które towarzyszą na przykład podczas posiłków na wspólnej stołówce: „Siadasz, a obok Ciebie wybitny, utytułowany sportowiec NBA, zawodnik amerykańskiego Dream Teamu Magic Johnson uśmiecha się i mówi do Ciebie – hello! Tego się nigdy nie zapomina”.
Jako trener reprezentacji polskiej Andrzej Kijowski wziął udział w igrzyskach olimpijskich w 1992, 1996, 2000, 2004, 2008, 2021, 2016 i 2021, a w 2024 roku w Paryżu był jako team leader. Tylko słynny Papa Stamm zaliczył porównywalny udział w igrzyskach. Zawodniczki Andrzeja Kijowskiego wywalczyły pięć medali olimpijskich. Właśnie w Barcelonie w 1992 roku brązowy medal zdobyła Małgorzata Książkiewicz.
Dwa złote Renata Mauer-Różańska w 1996 i 2000 roku oraz brązowy w 1996. W 2012 roku Sylwia Bogacka zdobyła srebrny medal. Trener na zawodach w tej sportowej dyscyplinie musi stawić czoła wielu wyzwaniom. Być silnym mężczyzną i móc zawodniczce nieść sprzęt ważący kilkadziesiąt kilogramów. Torba waży 25 kg i pokrowiec z karabinami 25 kg. Po prostu jest tragarzem. Pomoc bywa też w różnych sytuacjach życiowych zawodniczki.
Na swoim koncie ma tytuł najlepszego trenera na Dolnym Śląsku. Konkurs ogłoszony przez redakcję Słowa Polskiego wygrał dwukrotnie w 1996 i 2000 roku. Obecnie piastuje stanowisko dyrektora sportowego Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego, na który został rozpisywany konkurs ministerialny. Swoją wiedzę od lat przekazuje młodej generacji studentów, pragnących uzyskać tytuł magistra wychowania fizycznego.
W mediach społecznościowych na stronach Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego czy Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu można przeczytać opracowania jego autorstwa i wskazówki dla zawodników oraz szkoleniowców tej dyscypliny.
A jego miejsce pracy od 46 lat się nie zmienia. To strzelnica WKS-u Śląsk przy Świątnickiej 36 we Wrocławiu. Pamiętam, jak przed laty wspólnie ze znajomi bawiliśmy się na deskach restauracji mieszczącego się tamże hotelu i goszczącego niejednokrotnie zawodników z całego świata. Wtedy miałam to szczęście siedzieć obok bohatera niniejszego tekstu.
Grupa „Oldboy”, których jest aktywnym członkiem, kilkanaście lat temu rozpoczęła swoją działalność i podjęła w stolicy Dolnego Śląska wyzwanie uczestnictwa w amatorskich rozgrywkach koszykówki mężczyzn. Wyzwanie to stało się sukcesem, bowiem zajęli oni wówczas znamienite trzecie miejsce. Biesiady tej grupy odbywają się po dziś dzień, a trener Andrzej Kijowski stawia kolegom ciągle nowe wyzwania.
W salonie jego domu na ścianach, w formie niezwykłych obrazów na mapach ziemskiego globu umieszczone są przypinki piny z całego świata – jeden z obrazów poświęcony jest związkom strzelectwa sportowego, a drugi komitetom olimpijskim. Ich niezwykłość świadczy o unikatowości kolekcji i miłości do sportu.
Kiedy nasze spotkanie dobiegło końca z prędkością prawie błyskawicy odskoczył i w locie złapał latającą, brzęczącą muchę, która dokuczała nam podczas rozmowy. Był to dowód, że nie można z nim nigdy zadzierać, bo jego szybkość i energia są nie do pokonania.
Aleksandra Dankowiakowska – Korman
maj 2026 rok






Komentarze
Życie na strzelnicy — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>