Liga Mistrzów: Arsenal rządzi, Barcelona z kłopotami
Szósta kolejka spotkań Ligi Mistrzów w sezonie 2025/26 zakończyła tegoroczne zmagania w tych elitarnych rozgrywkach. W poprzedniej doszło do kilku zaskakujących rozstrzygnięć, przede wszystkim porażek na własnych boiskach dwóch gigantów nie tylko angielskiej, ale i europejskiej (a nawet światowej) piłki.
Manchester City uległ 0:2 Bayerowi Leverkusen, zaś Liverpool został wręcz rozgromiony 1:4 przez PSV Eindhoven. W meczach drużyn, które nie straciły wcześniej nawet punktu, Arsenal pokonał 3:1 Bayern Monachium, w innych konfrontacjach czołowych zespołów Starego Kontynentu Atletico Madryt zwyciężyło Inter Mediolan 2:1, a Chelsea zdeklasowała Barcelonę, pokonując podopiecznych Hansiego Flicka 3:0. Najmocniej (to już niemal tradycja) oberwało się Robertowi Lewandowskiemu, choć niemal wszyscy futboliści Barcy zaprezentowali się beznadziejnie. A Polak nie mógł liczyć na piłki, z których mógłby zrobić użytek w postaci zdobytych goli.
Wyniki tej rundy spowodowały, iż kilka znanych firm znalazło się w dość trudnej sytuacji. Ostatnia, jak wspomniałem na wstępie, szósta kolejka dała szansę dwóm angielskim potentatom na rehabilitację, choć zarówno Manchester C., jak i Liverpool czekały arcytrudne wyjazdy. Angole tę szansę w stu procentach wykorzystali. Liverpool 1:0 zwyciężył Inter Mediolan, zdobywając gola w końcówce spotkania z rzutu karnego. Futbolowy (choć nie tylko) świat ekscytował się meczem na madryckim Santiago Bernabeu, gdzie Real podejmował Manchester City. Madrytczycy od dłuższego czasu mają problemy z obroną (kilku podstawowych graczy jest kontuzjowanych), do konfrontacji z zespołem Pepa Guardioli przystąpili też bez najskuteczniejszego piłkarza La Liga (i topowego strzelca Ligi Mistrzów) Kyliana Mbappe. Mimo to przez 30 minut przeważali, a efektem ich dominacji była efektowna bramka Rodrygo (pierwszy gol Brazylijczyka od wielu miesięcy). Potem do głosu doszli goście, zdobywając dwa gole (autorstwa młodego obrońcy Nico O’Reilly’ego oraz Erlinga Haalanda z karnego), a gdyby nie doskonała postawa bramkarza „Królewskich” Thibaut Courtois sukces Manchesteru byłby okazalszy.
W innych meczach drużyn czołówki Arsenal zwyciężył na wyjeździe Club Brugge 3:0, pozostając jedyną ekipą z kompletem punktów i imponującym stosunkiem bramek 17:1 (!), zaś Atalanta pokonała Chelsea 2:1. To o tyle zaskakujący rezultat, iż zespół z Bergamo kiepsko spisuje się w rodzimej Serie A, zaś w LM plasuje się w ścisłej czołówce, z 13 punktami zajmując piąte miejsce. W niej też po sześciu kolejkach same znane firmy: po dwie drużyny z Anglii, Hiszpanii, Włoch oraz po jednej z Niemiec i Francji (obrońca tytułu Paris Saint-Germain). Tuż za wspominaną ósemką, mającą zagwarantowany automatyczny awans do dalszej fazy Ligi Mistrzów, „wysyp” pozostałych przedstawicieli Premier League: Liverpoolu (jest dziewiąty), Tottenhamu, Newcastle oraz Chelsea (miejsca od 11-13). Brak w tym gronie, co uznać można za niespodziankę, Barcelony. Katalończycy od początku tej edycji zawodzą, po deklasacji przez Chelsea w piątej kolejce w ostatniej z trudem zwyciężyli na odbudowanym Camp Nou 2:1 przetrzebiony kontuzjami przeciętny Eintracht Frankfurt. No i po raz kolejny oberwało się Lewandowskiemu, który w LM nie strzelił gola od ośmiu miesięcy. To z pewnością chwały reprezentantowi Polski nie przynosi, ale wszelkie problemy zespołu dumy Katalonii przypisywać gorszej dyspozycji „Lewego” jest dużą przesadą. Bo nie lepiej spisują się jego znacznie młodsi koledzy, czego dwa ostatnie spotkania Ligi Mistrzów są najlepszym dowodem. Przeciwko Chelsea nie zdobyli bramki, zaś wygraną z Eintrachtem zapewnił Barcy Jules Kounde – jeden z najsłabszych jesienią jej piłkarzy, na dodatek obrońca, który zdobył obie bramki. A Lewandowski w La Liga nadal należy do najskuteczniejszych. Mimo sporej liczby minut spędzonych na ławce rezerwowych pokonał bramkarzy osiem razy (choć nie wykorzystał dwóch rzutów karnych). A o tym, że Robert nadal jest piłkarzem pożądanym w dużej piłce świadczy fakt zainteresowania jego osobą przez kilka znanych klubów. Najmocniej o pozyskanie Polaka zabiega Milan, który nie zniechęcony dość zaawansowanym jak na futbolistę wiekiem Lewandowskiego zamierza ponoć zaproponować napastnikowi dwuletni kontrakt.
Na dwie kolejki przed końcem rozgrywek grupowych (ligowych) LM Barcelona zajmuje dopiero 15 miejsce z zaledwie dziesięcioma punktami, więc szans na miejsce w ósemce nie ma, ale o baraże (zespoły z lokat 9-24) może być spokojna. Drużynę Hansiego Flicka czekają jeszcze dwa mecze z teoretycznie słabszymi rywalami – Slavią w Pradze oraz z FC Kopenhagą na Camp Nou. Strata choćby punktu byłaby dużym zawodem (jednak przeciwników lekceważyć nie można, o czym przekonał się chociażby Villareal, ulegając u siebie Duńczykom 2:3). Lewandowski nie był jedynym Polakiem w ostatniej rundzie spotkań LM. W przegranym meczu z Liverpoolem wystąpił Piotr Zieliński (wszedł na boisko w 11 minucie za kontuzjowanego Calhanoglu) i spisał się dobrze, a barw rewelacji tych rozgrywek Qarabagu FK bronił – dosłownie – podstawowy golkiper mistrza Azerbejdżanu Mateusz Kochalski. Tym razem Azerowie zostali sprowadzeni na ziemię, ulegając u siebie Ajaxowi 2:4. I były to, aż się wierzyć nie chce, pierwsze punkty drużyny z Amsterdamu. W dwóch ostatnich kolejkach (odbędą się w styczniu 2026r.) kilka spotkań zapowiada się szlagierowo, szczególnie zważywszy na fakt, iż wiele zespołów ma o co walczyć. W siódmej to mecze Tottenhamu z Borussią, Realu z Monaco, a zwłaszcza Interu z Arsenalem, zaś w ósmej PSG z Newcastle, Borussii z Interem, Napoli z Chelsea (Włosi na razie zawodzą), czy Benficy z Realem.
Na koniec o kobiecej Lidze Mistrzyń, w której Barcelona tradycyjnie odgrywa arcyważną rolę. A w ekipie finalisty ostatniej LM niekwestionowaną gwiazdą jest kapitan reprezentacji Polski Ewa Pajor. W La Liga europejska królowa strzelczyń ubiegłego sezonu kończyła pięć spotkań z rzędu z co najmniej jedną bramką (na jej koncie już jedenaście trafień), zaś w Lidze Mistrzyń w czterech meczach zdobyła cztery gole, w tym w ostatnim zwycięskim z Benficą Lizbona (3:1). To najlepszy dowód, iż p. Ewa zasługuje na miejsce w dziesiątce najlepszych sportowców Polski r. 2025.
Autor: Waldemar Niedźwiecki

Waldemar Niedźwiecki to dziennikarz sportowy z Wrocławia, znany z wieloletniej pracy w telewizji, radiu i prasie, m.in. w TVP, „Słowie Polskim” i „Słowie Sportowym”. Był wieloletnim przewodniczącym dolnośląskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, zyskując uznanie za profesjonalizm i etykę. Otrzymał liczne nagrody, w tym Złoty Krzyż Zasługi i Nagrodę Październikową Wrocławia. Komentował m.in. pielgrzymki Jana Pawła II i angażował się w pomoc Monarowi Marka Kotańskiego.


Komentarze
Liga Mistrzów: Arsenal rządzi, Barcelona z kłopotami — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>