Wolna trybuna, Hyde Park
Ranek był chłodny i czysty. Nad miastem wisiała mgła, taka, która nie obiecuje niczego oprócz prawdy. W redakcji pachniało kawą i farbą drukarską z nowo kupionych gazet. Stare biurka nosiły ślady łokci, nerwów i wielu nocy bez snu. Gazeta rodzi się w ciszy, a potem idzie między ludzi jak kamień rzucony w wodę.
Był ranek. Siedziałem przy oknie i patrzyłem na ulicę. Korek samochodów, ludzie z kanapkami w kieszeniach, kobieta ciągnąca dziecko za rękę. Wszyscy śpieszyli się do pracy. Starszy mężczyzna czytał wczorajsze wydanie, jakby sprawdzał, czy świat nadal istnieje. Wszyscy mieli swoje sprawy. Małe i wielkie. Ciężkie jak mokre płaszcze.
I nikt o nich nie pisał.
Gazeta mówi głosem redaktorów, polityków, ekspertów. Ale miasto ma więcej głosów. Chrypiących, zmęczonych, prawdziwych. Głosów z klatek schodowych, z przystanków, z warsztatów i kuchni. Głosów ludzi, którzy wiedzą, gdzie cieknie dach, który urzędnik nie odbiera telefonów, który lekarz ma dobre serce, a który tylko drogi zegarek.
Te głosy są ważniejsze niż nasze mądre tytuły.
Kiedyś myślałem, że dziennikarz musi wszystko wiedzieć. Dziś wiem, że musi umieć słuchać. Bo prawda nie siedzi w gabinecie. Prawda to ludzie stojący w kolejce po chleb który liczą drobne.
Dlatego oddajemy wam miejsce. Kawałek papieru. Kilka kolumn. Wolną trybunę. Hyde Park .
Napiszcie.
Napiszcie o dziurze w drodze, przez którą codziennie ktoś łamie felgę.
O szkole, gdzie dzieci marzną zimą.
O sąsiedzie, który pomaga wszystkim i nikt o nim nie wie.
O strachu, złości, nadziei.
Nie trzeba wielkich słów. Najlepsze są proste. Krótkie zdania są jak ciosy. Trafiają.
Nie musicie być pisarzami. Wystarczy, że byliście tam i widzieliście. To wystarczy. Reszta to tylko klawiatura i ekran komputera lub papier.
Gazeta bez czytelników jest martwa. Gazeta z waszymi listami oddycha. Kłóci się. Żyje.
Ktoś powie: „To nic nie zmieni”. Może. Ale milczenie nie zmienia niczego na pewno , bo milczenie umarło.
List jest jak zapalona zapałka w ciemnym pokoju. Nie rozświetli całego świata. Ale pokaże twarz temu, kto stoi obok. A czasem to wystarczy, żeby zacząć rozmowę. A rozmowa to początek wszystkiego.
Piszcie więc.
Piszcie krótko. Piszcie uczciwie. Piszcie, kiedy jesteście wściekli i kiedy jesteście dumni. Nie wygładzajcie prawdy. Ona nie potrzebuje makijażu.
My ją pokażemy . Wyświetlimy. Wydrukujemy.
Bo gazeta nie należy do nas. Należy do miasta. Do waszych rąk brudnych od pracy, do waszych oczu zmęczonych po nocy, do waszych historii, które nikt dotąd nie chciał usłyszeć.
Drzwi redakcji są otwarte. Stół jest pusty. Czekamy na wasze słowa.
AES

Zaiste cofnęliśmy się do czasów gdy głos robotnika, którego ręce musiały być brudne by był niby słyszalny ” u góry „. Co za fikcja….. Teraz mamy władze samorządowe aby dostrzegały każda dziurę w jezdni i ją łatały lub ogradzały. A jak częściej robią to drugie zapiszmy w pamięci i zmieniajmy takich mało poradnych na innych.
Apel jest piękny ale chyba żyjemy w normalniejszych czasach ?
Wolałabym poczytać na jakim ciekawym filmie byliście, jaką sztukę oglądaliście w teatrze, a też jaka książka nie została przez Was nieskończona bo była nudna lub trudna.
Redakcja chce się pobawić w Agorę a może Hyde Park, dajcie jej powód aby pożałowali apelu albo ucieszyli się z mnogości listów.
Ja poproszę o tematy historyczne bo miasto ciągle młode a ma tak trudną i bogatą historię. Redakcji życzę powodzenia, zróbcie nieduża acz ciekawą gazetę do której Wrocławianie będą zaglądać
pozdrawiam Grazyna
Dziekujemy za komentarz.
Już się robi i jest, na Pani życzenie, komentarz kulturalny. Pozdrawiam ap.