Artystka z ulicy: Maja Kryska
Przechodząca tuż obok mojej furtki przy letnim roszącym deszczu młodziutka dziewczyna z dwoma wysokimi planszami obrazów przykrytymi foliami. Na sam taki widok oczy otwierają się szerzej. -Zmokną te dzieła, mówię do dziewczyny. A ona na to: – Nie, nic im nie będzie, ale uciekam do domu, bo jestem głodna.
Nie miałem niczego do jedzenia w domu, na dodatek nie pobiegłem nawet po kamerę, żeby utrwalić te dwa obrazy z niezwykłą dziewczyną stojąca na środku ulicy. Dopiero nazajutrz zaprosiwszy artystkę dowiedziałem się, że taszczone dziełko jest de facto częścią olejnego tryptyku namalowanego na płótnie. Tytuł pracy: „Analiza ciała kolegi wspinającego się stromo po skale w Wietnamie”. Trochę może tytuł skomplikowany, ale mojej żonie i mnie tryptyk się podoba. Profesorowi Markowi Jakubkowi z Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Gepperta praca również przypaść musiała do gustu, skoro studentce Maji Krysce zaliczył drugi semestr studiów. Chociaż w pewnym momencie oglądania szkicu profesor miał się doszukać w tryptyku Białego Królika z „Alicji w krainie czarów”.
Maja urodziła się Wałbrzychu. Od szóstego roku życia rodzice wysyłali ją na zajęcia do Centrum Działań Twórczych „Kuźnia” w Bielanach Wrocławskich. Bardzo zajmowały ją tańce, później akrobatyka sportowych. W szkole nauczycielka plastyki zauważyła pociąg dziewczyny do malowania. No ale nostalgia do ruchu pozostała u przyszłej malarki do dziś.
Za zwykłą aprobatą rodziców poszła do Liceum Sztuk Plastycznych. Już w Akademii było kilka wystaw, na przykład na pierwszych urodzinach Sky Tower, w Muzeum Etnograficznym, w rodzimych ośrodkach twórczych, chyba gdzieś w Niemczech.
Współczesne studia plastyczne teraz tak wyglądają: adept najpierw tworzy na tablecie efekty projektowe czyli wizualizację. – Czy od razu „wstrzeliwuje” się w zamysł profesora prowadzącego? – Skądże, rzadko, to cały czas praca studyjna, podobnie jak nieustannie należy poznawać różne techniki, różne kierunki, różne epoki. Trzy lata do końca studiów i co dalej? – Koncentruję się na scenografii, z jej uprawiania pewnie będą żyć. Chociaż mogę uprawiać rzeźbę w drewnie, w gipsie, metalu, piaskowcu. Grafika komputerowa daje twórcy rożne artystyczne możliwości i kreśli wizje do przeróbek z wspomnianych materiałów – mówi Maja Kryska. Na koniec dowiaduję się, iż adeptka uprawia także technikę pouringu czyli malowanie przez wylewanie. To jest tak, że tworzą się abstrakcyjne obrazy polegające na wylewaniu na płótno płynnych farb akrylowych wymieszanych z różnymi mediami. Na samym początku naszej rozmowy powiedziała mi przyszła artystka, iż na zabój zakochała się w farbie nanoszonej na płótno. To niech tak zostanie. I niech jeszcze poza Kenią uda jej się odwiedzić inne kraje. I nieustająco słuchać VIII symfonii Ludwiga van Beethovena.





Komentarze
Artystka z ulicy: Maja Kryska — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>