Czy w świecie pośpiechu potrafimy jeszcze docenić piękno?
O tym, co tracimy, kiedy nie mamy czasu się zatrzymać.
Człowiek szedł ulicą i patrzył w telefon. Padał deszcz. Na chodniku leżały mokre liście, a światło latarni odbijało się w kałużach. Był to dobry wieczór. Można było przystanąć i popatrzeć. Człowiek jednak szedł dalej. Miał coś do załatwienia.
Tak wygląda nasze życie. Ciągle gdzieś idziemy. Mamy spotkania, wiadomości, obowiązki i plany. Dzień zaczyna się wcześnie, a kończy późno. Kiedy wreszcie siadamy, jesteśmy zmęczeni. Wtedy sięgamy po telefon i patrzymy na cudze życie, zamiast zobaczyć własne. Czy w takim świecie potrafimy jeszcze docenić piękno? Myślę, że potrafimy. Nie jestem jednak pewien, czy dajemy sobie na to szansę.
Piękno nie wymaga wiele. Nie zawsze trzeba jechać do Paryża, żeby zobaczyć dobry obraz. Nie trzeba mieć drogiego biletu, żeby usłyszeć piękną muzykę. Czasem wystarczy otwarte okno, zapach kawy albo rozmowa z człowiekiem, który nie patrzy na zegarek. Rzecz w tym, że takie chwile nie krzyczą. Nie domagają się uwagi. Trzeba samemu je zauważyć. A my przywykliśmy do rzeczy, które krzyczą. Ekrany świecą nam przed oczami od rana do nocy. Każda wiadomość chce być najważniejsza. Każdy obraz chce zatrzymać nas na kilka sekund. Potem pojawia się następny. Oglądamy setki fotografii, ale coraz rzadziej przyglądamy się czemuś naprawdę. Czytamy nagłówki, lecz nie zawsze czytamy książki. Słuchamy muzyki podczas pracy, jazdy i zakupów. Cisza zaczyna wydawać się czymś niepotrzebnym.
A przecież piękno potrzebuje ciszy. Nie zawsze tej zupełnej. Wystarczy cisza w człowieku. Miejsce, w którym myśl może dojść do końca. Książka nie lubi pośpiechu. Można przeczytać stronę w pół minuty, ale nie zawsze można w pół minuty ją zrozumieć. Dobra literatura zostaje z człowiekiem dłużej niż wieczór, w którym ją czytał. Czasem jedno zdanie wraca po latach. Przypomina twarz, podróż albo błąd, którego nie dało się naprawić. Tego nie da się przyspieszyć. Słowa mają własne tempo i człowiek musi się do niego dostosować.
Podobnie jest z malarstwem. W muzeum można przejść przez dziesięć sal i zobaczyć setki obrazów. Można też stanąć przed jednym i zostać tam przez kilka minut. Z początku nie dzieje się nic. Potem zauważa się światło na twarzy, ruch dłoni, cień w kącie płótna. Obraz zaczyna opowiadać historię. Nie trzeba jej znać z podręcznika. Wystarczy patrzeć. Muzea, galerie i teatry wciąż są potrzebne. Być może właśnie teraz bardziej niż kiedyś. W świecie, w którym wszystko musi być użyteczne, przypominają, że nie każda rzecz musi służyć zarabianiu pieniędzy, zdobywaniu informacji albo oszczędzaniu czasu. Sztuka pozwala nam przez chwilę nie robić niczego pożytecznego. I to jest jej wielka wartość.
W teatrze człowiek siedzi obok innych ludzi. Aktorzy stoją kilka metrów dalej. Nie można ich przewinąć ani zmienić przedstawienia na inne, gdy przyjdzie chwila nudy. Trzeba zostać. Trzeba patrzeć i słuchać. W tej prostocie jest coś ważnego. Przypomina nam, że nie wszystko w życiu powinno być dostosowane do naszych zachcianek.
Wciąż istnieją również stare księgarnie i antykwariaty. Pachną papierem, kurzem i czasem. Na półkach stoją książki, których nikt nie kupił od wielu lat. Niektóre mają pożółkłe strony, inne czyjeś nazwisko zapisane na pierwszej kartce. Można znaleźć w nich dawną dedykację albo bilet kolejowy pozostawiony między rozdziałami. Ktoś kiedyś trzymał tę książkę w rękach, czytał ją wieczorem, zabrał w podróż. Teraz leży przed nami.
Takie miejsca nie obiecują natychmiastowej przyjemności. Nie wszystko jest w nich nowe i doskonałe. A jednak ludzie do nich wracają. Szukają nie tylko przedmiotów, ale także śladów życia. Chcą dotknąć czegoś, co przetrwało dłużej niż jeden sezon.
Podobnie jest z tradycyjnym rzemiosłem. Stolarz wygładza drewno, garncarz formuje glinę, introligator naprawia grzbiet starej książki. Ich praca wymaga cierpliwości. Nie da się jej wykonać dobrze, jeśli myśli się wyłącznie o tym, żeby skończyć jak najszybciej. Każdy ruch ma znaczenie. Każdy błąd pozostawia ślad. Może właśnie dlatego takie zajęcia budzą w nas szacunek. Pokazują, że człowiek nadal potrafi tworzyć rzeczy nie tylko po to, żeby je sprzedać, ale również po to, żeby były trwałe, użyteczne i piękne.
Nie oznacza to, że dawniej wszystko wyglądało lepiej. Ludzie zawsze się spieszyli. Zawsze mieli rachunki do zapłacenia, dzieci do wychowania i pracę do wykonania. Różnica polega na tym, że dziś pośpiech może towarzyszyć nam przez całą dobę. Nawet odpoczynek zamieniliśmy czasem w zadanie. Chcemy dobrze wykorzystać weekend, zobaczyć jak najwięcej, przeczytać jak najwięcej, przeżyć jak najwięcej. Nawet wakacje potrafią stać się wyścigiem.
Piękno zaczyna wtedy przypominać luksus. Coś, na co można sobie pozwolić dopiero po załatwieniu wszystkich ważnych spraw. Problem w tym, że ważne sprawy nigdy się nie kończą. Zawsze będzie jeszcze jeden telefon. Jeszcze jeden dokument. Jeszcze jedna rzecz do kupienia. Jeśli będziemy czekać, aż wszystko zostanie zrobione, możemy nigdy nie znaleźć czasu na to, co naprawdę daje życiu głębię.
Kultura nie rozwiąże wszystkich naszych problemów. Nie zapłaci rachunków i nie usunie zmęczenia. Może jednak pomóc nam zachować coś, co łatwo zgubić: własną wrażliwość. Książki pozwalają zrozumieć ludzi, których nigdy nie spotkaliśmy. Muzyka potrafi nazwać uczucia, na które nie znajdujemy słów. Obraz może pokazać świat w sposób, jakiego wcześniej nie dostrzegaliśmy. Teatr przypomina, że za każdym człowiekiem stoi jakaś historia. Dzięki kulturze nie jesteśmy wyłącznie pracownikami, klientami i użytkownikami urządzeń. Pozostajemy ludźmi, którzy pamiętają, czują i zadają pytania. Poznajemy również własną przeszłość. Pieśni śpiewane przez dziadków, książki czytane w dzieciństwie, obrazy oglądane podczas szkolnej wycieczki — wszystko to tworzy część naszej tożsamości. Bez takich doświadczeń łatwo uwierzyć, że liczy się tylko teraźniejszość, a ta zmienia się szybciej, niż zdążymy ją zrozumieć.
Nie musimy jednak porzucać współczesnego świata, żeby odzyskać kontakt z pięknem. Nie trzeba wyrzucać telefonu ani uciekać do lasu. Wystarczy czasem zrobić coś prostego. Przeczytać kilka stron książki bez sprawdzania wiadomości. Posłuchać całego utworu, zamiast przerywać go po minucie. Wejść do galerii i nie próbować zobaczyć wszystkiego. Przejść się ulicą, którą znamy od lat, i spojrzeć na nią tak, jakbyśmy byli tam po raz pierwszy. Można też usiąść z drugim człowiekiem i naprawdę go wysłuchać. To również jest rodzaj piękna. Być może jeden z najważniejszych.
Pewnego dnia znów będziemy szli ulicą. Będzie padał deszcz. Liście będą leżały na chodniku, a światło latarni odbije się w kałużach. Nie zmieni się wiele. Zmienić może się tylko nasza decyzja. Możemy iść dalej, patrząc w ekran. Możemy też przystanąć. Nie wiemy, ile czasu nam zostało. Wiemy jednak, że każda chwila, której nie zauważamy, staje się chwilą utraconą.
Czy potrafimy jeszcze docenić piękno? Tak. Musimy tylko przypomnieć sobie, że nie wszystko, co ważne, wymaga pośpiechu. Niektóre rzeczy wymagają obecności. Inne cierpliwości. A najpiękniejsze czasem wymagają jedynie tego, żebyśmy na moment przestali iść. I spojrzeli przed siebie.
— Kiedyś potrafiłem przeczytać książkę w jeden weekend — mówi Michał, trzydziestodwuletni pracownik biurowy. — Dzisiaj kupuję książki, ustawiam je na półce i obiecuję sobie, że wrócę do nich, gdy będę miał więcej czasu. Wieczorem jestem zmęczony. Sięgam po telefon, bo to łatwiejsze niż skupienie się na kilkudziesięciu stronach. Mijają godziny, a ja właściwie nie pamiętam, co oglądałem. Najgorsze jest to, że naprawdę lubię czytać. Po prostu coraz trudniej mi się zatrzymać. W słowach Michała jest coś, co znamy wszyscy. Nie brakuje nam książek ani dostępu do kultury. Brakuje nam uwagi, którą moglibyśmy im poświęcić. Chcemy odpocząć, ale wybieramy rozrywkę, która nie wymaga wysiłku. Chcemy przeżyć coś głębokiego, lecz często nie dajemy sobie nawet kilku minut ciszy.
Być może dlatego tak ważne jest, by od czasu do czasu odłożyć telefon i otworzyć książkę. Nie po to, żeby przeczytać jak najwięcej stron, lecz żeby przypomnieć sobie, jak to jest naprawdę być przy czymś obecnym. Piękno nie zniknęło z naszego świata. Czeka na nas tam, gdzie wreszcie przestajemy się spieszyć.
Andrzej Skupniewski
Data publikacji: 2026-10-27



Komentarze
Czy w świecie pośpiechu potrafimy jeszcze docenić piękno? — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>