Muzyka, ogień i słowiański klimat nad Zalewem Mietkowskim
Wraz z chwilą, kiedy ucichły już dźwięki utworów wykonywanych przez zespoły ludowe w trakcie XXVIII Śpiewania nad Wodą, a one same zbierały się powoli do wyjazdu, na scenie zaczął instalować się zespół folkowy Żniwa, będący jedną z atrakcji wieczoru. Liczne instrumenty praktycznie zostały już rozstawione a tu nagle – przy pierwszej próbie dźwięku – coś pyknęło i… okazało się, że padł agregat, który tak fajnie sprawował się do tej pory. Lecz pomimo, iż ponowne dowiezienie prądu „w wiaderku” chwilę trwało, to publiczność – być może za sprawą smakowitych krówek – przyjmowała to ze spokojem.
A kiedy można już było odpalić dźwięk i światło, to na scenie zadziała się prawdziwa magia. Dwuosobowy skład zespołu Żniwa – małżeństwo muzyków-multiinstrumentalistów Lidia i Paweł Ulotowscy, grający pagan folk, łączący w sobie elementy muzyki neoceltyckiej oraz dawnej muzyki słowiańskiej i nordyckiej, dali nam prawdziwy pokaz ognia w muzyce ale też i ogromnej delikatności, czułości wręcz a wszystko to w poczuciu jakiejś pierwotnej więzi z naturą.
Jak sami o sobie piszą* Żniwa to dwa żywioły połączone miłością – Skjere (Ona) i Raido (On)
Ona stale w ruchu. On z pozoru spokojny. Ale kiedy nastrój utworu prosi się o ogień, on swojej lutni tego ognia nie żałuje.
Już przy pierwszym utworze pękła im struna, nie dość odporna na ten żar.
W swojej twórczości inspirują się w dawnymi wierzeniami, legendami – stąd w ich muzyce pojawiają się liczne duchy i stwory jak choćby nasz Rzepiór (Karkonosz, Liczyrzepa) – mityczny władca i duch naszych Karkonoszy.
Instrumentarium jakie wykorzystują w trakcie swoich muzycznych spektakli (bo tak to należy nazwać) jest przebogate:
Lutnia romantyczna, harfa celtycka, altówka, skrzypce, buzuki, cajon a nawet instrument używany przez australijskich aborygenów – didgeridoo oraz cały zestaw fletów (od dużego drewnianego począwszy, na niewielkim piccolo kończąc). No i oczywiście ich własne głosy. A to co wyczynia Paweł, potrafiący jednocześnie grać na kliku instrumentach naraz, to już prawdziwy majstersztyk.
Swój koncert rozpoczęli od niezwykle porywającego utworu Oj siadaj, będącego starą pieśnią swadziebną (weselną), by przejść do Kołyski i szubienicy. Opowieści o drwalu ścinającym w lesie drzewa, a drewno pozyskane z których może potem posłużyć do bardzo różnych, najpotrzebniejszych celów – i do wykonania kołyski dla dziecka, i do postawienia szubienicy.
I tak prowadzili nas przez cały koncert. Momentami porywając do tańca, czasem budząc niepokój aby zaraz potem ukoić nasze dusze. Jak to miało miejsce przy, wykorzystującym fragmenty znanej nam wszystkim kołysanki „Z popielnika na Wojtusia”, utworze Poroniec. Co ciekawe, potrafią oni wydobywać nowe brzmienia ze znanych sobie instrumentów (co dla nich samych często bywa odkryciem), by wykorzystać to potem choćby w takich utworach jak Ankluz.
Generalnie piękna para. Piękny, niezwykle energetyczny koncert i jeśli tylko kochacie takie klimaty, i będzie mieli okazję gdzieś ich usłyszeć, to serdecznie polecam.
Kolejną gwiazdą wieczoru był Zespół Lunaria
Dwóch młodych chłopaków – Borys i Michał, którzy tworzą muzykę pełną emocji, łącząc przy tym nowoczesne brzmienia z nutą głęboko zakotwiczoną w tradycji. Dzięki czemu powstają utwory pełne wrażliwości i autentyczności. Ich utwory to nierzadko poruszające historie, które trafiają prosto do serca.
Ich wejście na scenę poprzedziło muzyczne Intro. Dźwięki uderzyły z taką siłą, że aż wszystko w człowieku wewnątrz zadrżało. Szczęśliwie potem zrobiło się już nieco delikatniej a utworem Knieja Panowie wprowadzili nas w prawdziwie słowiańskie klimaty. I od razu wspólnie z nimi chciało się zaśpiewać:
Oj, nie wrócę ja. Nie wrócę tam, gdzie serce cudze było w nas.
Knieja pamięta. Bóg sam wie
Co kłamstwem było – nie skryje się
W równie nastrojowe dźwięki oraz tekst skłaniający do zadumy i przemyśleń przeniósł nas utwór Świetliki gasną.
Ale Chłopaki dopiero zaczęli się rozkręcać, zachęcając publiczność do coraz bliższego kontaktu ze sceną.
Weselne nowiny i Lipka, do której wykonania zaprosili kilkuletnią dziewczynką Hanię (bo usłyszeli w Internecie jak śpiewa ten utwór), to już kompletnie inna energia. Podobnie zresztą jak Czerwone Korale Brathanków, w jeszcze mocniejszej, rockowej aranżacji.
I choć to właśnie Lipka w wykonaniu Lunarii, w nieco zmienionej, bardziej nowoczesnej interpretacji, podbiła Internet i pozwoliła dotrzeć temu duetowi do szerokiej publiczności, to ja osobiście wolę te kawałki, w których Borys prezentuje się w lirycznej odsłonie. Jak choćby w takich pięknych utworach jak Miłość uBoga czy w ich autorskiej Balladzie, która stała się symbolem emocji, empatii i wspólnoty, niosąc ze sobą ważne przesłanie:
Dlaczego wciąż nie widzi tego nikt, że mamy moc, w zarodku stłumić zło?
Dlaczego więc, nie obudzimy się?
Wiele już poniosło tyle strat. Spróbujmy wstać – od siebie zacząć i przekazać innym żar.
(nota bene utwór ten ma już ponad siedem milionów wyświetleń)
Publiczność oczywiście domagała się bisów. Panowie zaprosili więc na scenę, obecną na koncercie, mamę Michała i zadedykowali jej oraz wszystkim innym Mamom przepiękny utwór, śpiewany przed laty przez Violettę Villas – List do Matki. Wzruszenie trudno było ukryć…
A publiczność nie odpuszczała. Więc mała Hania ponownie znalazła się na scenie, by raz jeszcze wspólnie z Borysem i Michałem zaśpiewać „Lipkę”.
Tymczasem Zalew Mietkowski wzięła już w swoje władanie Pani Noc. Jej mrok rozświetlały jedynie światła przystani, sceniczne jupitery i płonące na plaży ognisko.
Najwytrwalsi słuchacze mieli okazję wysłuchać jeszcze koncertu kolejnej fantastycznej grupy, czerpiącej muzyczne inspiracje z ukraińskiej, polskiej i łemkowskiej muzyki ludowej, polsko-ukraińskiego zespołu Hoverla z Wrocławia, reprezentującego folk w wydaniu rockowym. Tym razem jednak ja do grona tych najdzielniejszych słuchaczy nie mogłam się zaliczyć.
Małgorzata Miodowska
*Źródło: www.zniwa.com




Komentarze
Muzyka, ogień i słowiański klimat nad Zalewem Mietkowskim — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>