Dziwne wypadki na granicy Polsko-Czechosłowackiej. cz. 1
Polska granica południowa jeszcze długo po II wojnie światowej była miejscem gdzie wrzało. Stale groziło nam przesunięcie granicy do którego parł nasz południowy sąsiad- Czechosłowacja. Tej granicy od końca 1945 roku strzegły Wojska Ochrony Pogranicza. I o nich i o ich ciężkiej służbie będą te trzy odcinki zatytułowane „DZIWNE WYPADKI NA GRANICY POLSKO-CZECHOSŁOWACKIEJ”.
Według nas piszących ten artykuł najbardziej niebezpieczny okres w jakim przyszło służyć wopistą to okres między 1945 a 1949 rokiem. To wtedy działy się historie-wydarzenia, które wielu pograniczników przypłaciło własnym zdrowiem, a często także życiem. To jednak nie były tylko zagrożenia związane z nielegalnym przekraczaniem granic, z przemytem, czy innymi przestępstwami granicznymi… To były także zagrożenia idące od innego państwa, a związane były z wielka chęcią zmiany granic.
Wtedy to właśnie wielokrotnie dochodziło do prowokacji czeskich, które jak dziś wiemy miały na celu właśnie takie siłowe przesunięcie granic południowych naszego kraju. Przez lata twierdzono, że te próby przesunięcia granic były związane tylko z Kotliną Kłodzką.
Dziś jednak wiemy dzięki analizie dokumentów archiwalnych WOP i SG, że Czesi chcieli zaanektować także ziemie z takimi miastami jak: Jakuszyce, Szklarska Poręba, Świeradów Zdrój, a także Jelenia Góra… Przyjrzyjmy się tym wydarzeniom, tym latom, tym dokumentom z 1946 roku.
Przenieśmy się w czasie i wczujmy się w klimat tamtych srogich i niebezpiecznych dni na granicy-na gorącej granicy!
Wojska Ochrony Pograniczna jak każdy rodzaj wojsk każdej służby musiały sporządzać wszelkiej maści meldunki, w których to służba dyżurna opisywała wydarzenia, jakie miały miejsce w okresie pełnienia służby dyżurnej trwającej 24 godziny. W takim to, jednym z wielu, meldunku sytuacyjnym, bo tak były one wtedy nazywane, pogranicznicy między innymi napisali w dn. 13.04.1946 roku (Meldunek nr. 26).
„1. Ogólna sytuacja na granicy:
Strażnica nr. 2 (Matejkowice dziś Jagniątków przyp. autorów) donosi, że po stronie Czeskiej, zauważono iż z tych osób cywilnych które przyjechały w ostatnich dniach z okolic Pragi, w dniu 12.04.1946 r. około 100 osób odjechały z powrotem Czesi jak zauważono oczyszczają ze śniegu wszystkie drogi prowadzące do granicy (pisownia zachowana oryginalna- przyp. autorów)”.
Niby nic nie znacząca wiadomość-informacja…ale dla naszych pograniczników musiała mieć znaczenie jeśli podali ją jako pierwszą. Poza tym zapewne wopistom wydało się dziwne, że tak gorliwie Czesi odśnieżali drogi do granicy Polskiej. Czyżby chcieli pomóc turystom czeskim w turystyce i przyjeździe do Polski? Raczej wątpliwe. Ta informacja podana w meldunku była też poprzedzona obserwacjami i ustaleniami zwiadu WOP, który nie próżnował i badał wszelkie informacje, które związane były z bezpieczeństwem naszych granic.
Wopiście mieli racje obawiając się o bezpieczeństwo naszych granic, bo oto już 20.04.1946 r. w meldunku nr. 33 (wszystkie przytoczone w tym artykule dokumenty miały klauzule „TAJNE”) piszą oni, że „(…) W dniu 19.04.1946 r. około południa, czujność granicznej straży czeskiej i żandarmerii wojskowej została zaostrzona, cały skład osobowy straży granicznej jak i żandarmerii został powołany do służby. Bez przerwy czeskie patrole patrolują swój odcinek(…)”Tak pisze strażnica Orle. Natomiast strażnica nr. 2 Matejkowice podaje, że… „Z chwilą zniknięcia śniegu, po stronie czeskiej daje się zauważyć w odległości około 1,5 km. od granicy, bunkry zbudowane z żelazo-betonu, które mają otwory skierowane w stronę granicy.(…) ludność cywilna czeska, jest ustosunkowana bardzo wrogo”. Komentując ten zapis z meldunku trzeba powiedzieć, że nie zostawiał on żadnych złudzeń. Czesi swymi działaniami chcieli mocno wystraszyć Polaków. Między innymi czynili to przy pomocy właśnie prac inżynieryjnych związanych z budową schronów, bunkrów, zionących otworami strzelniczymi w stronę Polski. Na dodatek ktoś w Czechosłowacji podsycał negatywne nastroje w stosunku do Polaków. W kwietniu 1946 r. było faktycznie gorąco na granicy. A jeszcze żeby było mało problemów związanych z Czechami to jeszcze okazało się, że na terenie miejscowości Matejkowice istniała jakaś organizacja niemiecka składająca się z około 300 osób. Dowodzona miała być przez kapitana Hage. Organizacja postanowiła także dać się we znaki pogranicznikom.
My w tym przeglądzie meldunków sytuacyjnych idźmy teraz do następnych i następnych… Już dzień później tj.21.04.1946. roku w meldunku nr. 34 opisywana jest oto taka sytuacja z granicy. „1. Wypadki po stronie sąsiedniego państwa: 4 Strażnica (Jakuszec, dziś Jakuszyce. Przyp. autorów) Dnia 20.04.46. r. o godz. 22:15, d-ca placówki w m. Tkacze zameldował do d-cy strażnicy nr. 4, że dnia 19.04.46 r. w godzinach porannych przybyła do m. Rokitnica (Czechy) bardzo duża ilość wojska, (rodzaje broni i ilość wojska nie stwierdzono). Miasteczko oddalone jest od granicy, około 8-10 km”. No! Jeśli to nie wyglądało groźnie, to co jest groźną sytuacją związaną z ruchem wojsk na granicy?! Co jest?!
Jeśli jeszcze takie meldunki- takie wpisy mogły brzmieć według niektórych nie groźnie to przeczytajmy wspólnie meldunek sytuacyjny nr. 36 z dnia 23.04.1946 roku.
„Wypadki po stronie sąsiedniego państwa: 5 strażnica- W dniu 22.04.46. r. o godz. 16:00 zostało oddanych ze strony czeskiej, ze wzniesienia znajdującego się obok granicznego mostu kolejowego na rzece Izer, na odcinku kolejowym Tkacze-Polaun, w kierunku stacji kolejowej Tkacze, 13 strzałów karabinowych pociski padały w odległości 10-25 m. od stacji”
Wopisto nie udało się ustalić kto strzelał. Nie mógł być to jednak żaden kłusownik, czy też nie mógł być to także przypadkowy ostrzał. Ktoś chciał bardzo stworzyć na tym odcinku sytuacje groźną- i to mu się na pewno udało!
W punkcie 8 meldunku sytuacyjnego napisano również zdanie, które nie nastrajało wtedy pograniczników optymistycznie:
„8. Własne spostrzeżenia i wnioski:
Z wypadków jakie dzieją się po stronie czeskiej, można wnioskować że mają oni bardzo złowrogie zamiary, wobec czego należałoby wzmocnić skład osobowy naszych strażnic”.
Czy po tym wpisie składy osobowe zostały wzmocnione? Tego niestety nie udało nam się stwierdzić na bazie posiadanych dokumentów archiwalnych WOP.
Dokładna analiza meldunków sytuacyjnych naszych pograniczników może świadczyć, że wojska czechosłowackie przemieszczające się wzdłuż granic Polski i różne dziwne ruchy w pasie granicznym miały na celu sondowanie zachowania i czujności naszych wojsk. A może miały tez na celu przeprowadzenie jakiejś prowokacji…?
O takiej możliwości mocno świadczy meldunek sytuacyjny nr.26 z dnia 25.04.1946 roku. W nim zawarte informacje mogą też świadczyć o tym, że Czesi nie traktowali poważnie nas jako państwa. Świadczy o tym opis zdarzenia jakie miało miejsce w miejscowości Tkacze przy stacji kolejowej. Otóż próbującym wyjaśnić dziwny ostrzał z rejonu Czechosłowacji Polski- Czesi wyjaśnili Polakom w piśmie do nich skierowanym, że te strzały spowodowane były uwaga „przeczyszczaniem broni żandarmów czeskich”!
W tym samym meldunku wopiści zameldowali również o kolejnym ruchu czeskich wojsk w godzinach porannych w placówce czeskiej w Spindlerbande do której to placówki przyjechały 4 ciężarówki wypełnione czechosłowackimi żołnierzami. Żołnierze na placówce byli do godziny 18:00 po czym odjechali w kierunku miejscowości Spindlerbuchle (dziś Szpindlerowy Młyn: przyp. autorów). Te dziwne ruchu wojsk naszego sąsiada trwały dalej sobie w najlepsze…
A co tym świadczy? A świadczą o tym kolejne meldunki sytuacyjne pisane przez służby dyżurne WOP 1 Odcinka I Oddziału. Meldunek sytuacyjny nr 40 z dn. 27.04.1946 r. to kolejne i kolejne tego potwierdzenie. W punkcie 1 pt. „Wypadki po stronie sąsiedniego państwa”, który to punkt przez okres 1946 roku był stale gęsto wypełniony czeskimi „dziwnymi” działaniami wojskowymi. W tym punkcie pisze oto dyżurny z 27.04.46 roku tak: „Jak donoszą ze strażnicy nr.5 do m. Lubercy przybył 1 pułk artylerii i 1 pułk piechoty. W Rakietnicy skoncentrowano wojska czołgistów (…) w sile około 5-9 tysięcy ludzi uzbrojonych w mausery i M.P- niemieckie pistolety maszynowe. Dnia 25.04.46 r. przybył do m. Rakietnicy jeszcze 1 pułk kawalerii uzbrojony w k.b.k rosyjskie.(…) Jak dochodzą wiadomości, koncentracja wojsk w pasie pogranicznym jest przeprowadzana rzekomo celem uspokojenia rejonu na czas wysiedlenia niemców” (pisownia zachowana oryginalna- przyp. autorów). Acha! Czyli wcześniej czyszczenie broni z elementami strzelania po polskiej granicy, a teraz Czesi tak bali się Niemców, że sprowadzili, jak wynika z raportów, brygadę różnego rodzaju wojsk!
28.04.1946 r. Czesi znowu robią zamieszanie na granicy czechosłowacko- polskiej: „Strażnica Nr.5 donosi że dnia 27.04.46 r. w godzinach wieczornych zostało zarządzone ostre pogotowie Straży Granicznej Czeskiej. Cała Straż pograniczna, żandarmeria wojskowa a nawet cywile, zostali powołani do pełnienia służby od godz. 18-tej dn.27.04.46. r. do godz.18-tej dn.28.04.46. r. W jakim celu dotychczas jeszcze nie stwierdziliśmy. 4 strażnica (Jakuszyce) Dnia 27.04.46.r. o godz.21:40 obserwator Strażnicy Nr.4 (strz. Cieplik) zauważył patrol czeski posuwający się w kierunku punktu kontrolnego w sile 4-ch ludzi, (1 finas, 1 żandarm, 1 z policji Praskiej i 1 cywil). Posiadali broń krótką i jeden automat, wymieniony patrol niedochądząc do punktu kontrolnego zatrzymał się obserwując przez 10 minut nasz teren, następnie zawrócił spowrotem w kierunku m. Nowy Świat.
W dniu 27.04.46. r. o godz. 19:00 naprzeciw naszej placówki w Tkaczach, obok mostu na rzece Izer, czesi wystawili posterunek w sile 2-ch finasów z bronią krótką, którzy pełnili służbę na posterunku od godz. 19:00 do godz.22:00, poczem zostali zciągnięci z posterunku i udali się do swojej placówki w Chorzenowie.
D-ca Strażnicy Nr.4 donosi że otrzymała dodatkowe wiadomości, że wszyscy Finasi, Żandarmeria i Milicja Czeska, pozostawi (…) wartowników do pilnowania zakwaterowania a reszta załóg dostała rozkaz do ścisłego patrolowania odcinka przygranicznego i samej granicy”. W tym meldunku rzuca się w oczy nie tylko duża ilość błędów ortograficznych ale także użyty wyraz Finas. Kto to byli ci finasi tego niestety nie wiemy. Jednak z analizy tekstu meldunku można wywnioskować, że była to jakaś uzbrojona formacja w Czechosłowacji.
29.04.1946 r. to praktycznie kalka wcześniejszych meldunków sytuacyjnych z granicy. I w tym meldunku widać wyraźnie, że Czesi pod przykrywką różnych mniej lub bardzie absurdalnych tłumaczeń realizują wrogą Polsce działalność na swojej granicy ewidentnie przygotowując się do jakiś zbrojnych działań!
Zacytujmy teraz najważniejsze punkty z powyższego meldunku:
„1. Wypadki po stronie sąsiedniego państwa:
5 Strażnica- W dniu 28.04.46 r. w godzinach popołudniowych patrol Strażnicy Nr.5, zauważył patrol Czeski składający się z 8 ludzi zbliżający się do granicy, następnie 2-ch finasów z tego patrolu weszło na wieże obserwacyjną znajdującą się na szczycie gór i przez 1,5 godziny obserwowali nasz odcinek graniczny przy pomocy lornetek.
Jak twierdzą żołnierze Strażnicy Nr.5 jest to wyjątkowy wypadek gdyż dotychczas jeszcze nigdy patrol Czeski nie zapuszczał się tak daleko wgłąb lasu i na szczyty gór.
7. dodatkowe wiadomości do meldunków poprzednich:
Ostre pogotowie po stronie czeskiej trwa nadal, może nie wtakim stopniu jak w dniu wczorajszym ale pomimo wszystko trwa.
9. Różne:
W dniu 28.04.46.r. przeprowadzili wywiad na Strażnicach Nr.4 i 5, Szef Wydziału I i jego St. Pomocnik, celem bliższego wglądnięcia w tło wypadków jakie dzieją się po stronie Czeskiej.”
Jak widać z przytoczonych „meldunków sytuacyjnych” te dziwne sytuacje dziejące się na granicy czechosłowacko- polskiej skłoniły naszych pograniczników do konkretnych działań tzn. zbadania dlaczego tak się dzieje po stronie czechosłowackiej, co jest przyczyną tych stałych ruchów ich wojsk i dlaczego dokonywali stałej wzmocnionej penetracji naszego odcinka granicy.
Co działo się dale w tym burzliwym okresie? Dowiemy się tego z drugie części artykułu pt.” DZIWNE WYPADKI NA GRANICY POLSKO-CZECHOSŁOWACKIEJ cz.2”.
Piotr Kucznir
Agnieszka Łabuz
Źródła: Archiwum Straży Granicznej w Szczecinie
Zdjęcia: Archiwum Straży Granicznej w Szczecinie



Komentarze
Dziwne wypadki na granicy Polsko-Czechosłowackiej. cz. 1 — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>