BLIŻEJ WIETNAMU – spotkanie z Michałem Szulimem
W środowe popołudnie Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Żarów im. ks. J. Twardowskiego gościła – w ramach organizowanych przez nią parę razy do roku spotkań autorskich – Pana Michała Szulima.
Michał Szulim – dziennikarz radiowy, wokalista, gitarzysta, kompozytor i autor tekstów zespołu „Plateau” a nade wszystko podróżnik. Od niedawna autor czterech już książek o tematyce podróżniczej. Zwiedził niemal wszystkie kontynenty (poza Australią), docierając do tak oryginalnych i egzotycznych miejsc jak Madagaskar, Etiopia, Nepal, czy Malezja¹. Nie zapomina jednak o atrakcjach, jakie „serwuje” przyroda naszego kraju. Twórca autorskiej strony inspirowanej podróżami MiejsceZaMiejscem.pl
I właśnie w jedną z takich fascynujących wypraw zabrał nas tego dnia Pan Michał, w podróż do Wietnamu, kraju położonego w południowo-wschodniej Azji, gdzie na powierzchni zbliżonej do terytorium Polski, zamieszkuje ponad 102 milionów ludzi. Wspólnie z podróżnikiem „zajrzeliśmy” w parę ciekawych miejsc, m.in. do tętniącego życiem, otoczonego licznymi jeziorami Hanoi, kojarzącego się nam z chaosem Sajgonu (obecnie Ho Chi Minh) czy najbardziej romantycznego spośród wszystkich tych miejsc „Miasta Lampionów” (Hoi An). Na każdym widać tu wszechobecne skutery, rowery, riksze (poruszające się w jakimś sobie tylko znanym porządku, bo nie obowiązują tu żadne zasady ruchu drogowego), które służą mieszkańcom tego regionu nie tylko do przemieszczania się ale są dla nich także bazą dla prowadzenia małych, prywatnych biznesów. Jest to bowiem niezwykle przedsiębiorczy naród.
Dzięki tej „wyprawie” poznaliśmy klimat Delty Mekongu oraz zapierające dech w piesiach widoki oferowane przez Zatokę Ha Long Bay, wpisaną na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Podobnie zresztą jak pozostałości starożytnych hinduistycznych świątyń My Son, w których ocaleniu przed totalną zagładą miał udział nasz polski archeolog Kazimierz Kwiatkowski.
Nie sposób opowiadając o Wietnamie nie wspomnieć o trwającej blisko 18 lat wojnie, która pochłonęła ponad 3 mln. istnień ludzkich, a którą Wietnamczycy wygrali z Amerykanami (bądź co bądź militarną potęgą), swoim sprytem, kreatywnością i zaradnością. A pozostałe po niej ślady, w postaci ciągnących się kilometrami, drążonych przez ludność Wietnamu i służących ichniej partyzantce tuneli Cu Chi, stanowią obecnie także jedną z licznych atrakcji turystycznych.

Podróżnik opowiedział nam także o niezwykle aromatycznej kuchni tego regionu, bogatej w mięso, ryż, owoce morza, kiszonki, warzywa i rozmaite zioła. Tu siorbanie przy stole jest jak najbardziej mile widziane, jest ono bowiem oznaką najwyższego uznania dla talentów kulinarnych kucharza. Bądźcie jednak szczególnie uważni, gdy przyjdzie Wam chęć na bardzo popularną tu zupę Phở. Okazuje się, że gdy jej nazwę wymówimy nieprawidłowo, możemy wprowadzić Wietnamczyków w konsternację bądź rozbawić do łez. Wietnamczycy kochają kawę i produkują najtańsze (ale ponoć bardzo smaczne) piwo na świecie. A dla amatorów mocnych doznań – wężówka, wino z dorodnym okazem wewnątrz butelki. Brrr!
A propos kuchni i ciekawostek. Zapewne byliście do tej pory przekonani o tym, że spożywane ze smakiem przez Francuzów ślimaki oraz żabie udka (nie bez kozery nazywamy ich często Żabojadami), to ich wynalazek. Otóż nie. Okazuje się bowiem, iż przepis na te kulinarne rarytasy mieszkańcy kraju położonego nad Loarą zapożyczyli sobie od Wietnamczyków jeszcze za czasów kolonialnych. Swoją drogą francuskie oraz chińskie wpływy widoczne są tu w kulturze i architekturze po dziś dzień. Z ciekawostek, cegły na zbudowaną w 1880 w Sajgonie bazylikę katedralną Notre-Dame, kopię tej paryskiej, przywiezione zostały tu właśnie z Francji.
Nie sposób było oczywiście opowiedzieć o wszystkich atrakcjach Wietnamu z uwagi na ograniczone ramy czasowe spotkania. Nasz Podróżnik też zresztą nie dotarł do wielu miejsc. Z jednej strony blokował go czas a z drugiej uwarunkowania pogodowe. Wietnam z uwagi na swoją rozciągłość (jego północny i południowy kraniec dzieli taki dystans jak z Polski do Grecji), leży w kilku strefach klimatycznych, co sprawia, że gdy w jednym rejonie mamy pogodę sprzyjającą zwiedzaniu, to w innym może właśnie trwać pora monsunowa i nieustannie leje.
Niewątpliwie jednak było to niezwykle ciekawe, inspirujące spotkanie i warto wybrać się w tamtą stronę świata, zwłaszcza że największy koszt naszej potencjalnej podróży, to zakup biletu lotniczego. Sam pobyt na miejscu, jak na nasze warunki, jest naprawdę tani a na ulicznych straganach jesteś w stanie za parę złotych najeść się do syta. Karty Visa oraz Mastercard są tu honorowane…
A zatem – VISIT WIETNAM!. Ponoć przełom grudnia i stycznia to pora jak najbardziej sprzyjająca zwiedzaniu.
Małgorzata Miodowska
¹ źródło: Internet
Data publikacji: 2026-10-22









Komentarze
BLIŻEJ WIETNAMU – spotkanie z Michałem Szulimem — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>