Duet nie tylko wyobraźni
Znani czy bardziej znani, to nieważne, ale oboje należą do pokolenia dorosłych. Sukcesy i porażki są odbiciem w ich twarzach. Chcą nadal być, rozmawiać, śmiać się i znaleźć może kolejną, bliską osobę.
To eksperyment spotkań, jak wirująca karuzela.
ONA – kobieta o delikatnym sercu, ambitna, domatorka, dla której pogrążenie się w samotności daje upust jej artystycznym zamiłowaniom.
Czy tak zawsze musi być ? Rozkopane miasto w lecie. Metropolia przynosząca niezadowolenie wszystkim idącym i jeżdżącym, objazdy utrudnienia, roboty naprawcze i budowy nowych tras. Tak musi być, zaplanować na czas letni, jak najwięcej i dać najwięcej z siebie. Jednak nie wszyscy przewidzieli, że nastał czas temperatur równikowych, także i u nas. Klimatolodzy mówili, ostrzegali i nic. Skórę mamy grubą i wiemy lepiej. Szczególnie decydenci. Oni dają pieniądze, rozdzielają finanse tym i tamtym, a tamci biorą po kilka zleceń i mają się dobrze. Ostatnio nawet można było zobaczyć robotników z innych krajów, nie rodzimych, bo nasi już tych prac się nie imają, emigranci robią to z większym oddaniem ? Znak czasu, czy flirtu z Europą, a może i światem.
My kobiety podążamy za modą, lubimy być na czasie. Szpilki latem raczej wieczorową porą, sandałki i mokasyny oraz panujące od sezonów obuwie sportowe to dzienne odzienie naszych stóp. I przeskakujemy, balansujemy między słupkami na jezdniach i chodnikach. Osobiście lubiłam, kiedy Panowie naprawiacze patrzyli z podziwem na moje nogi. To miłe. I chyba nie należę do wyjątków. A teraz kultura adoracji anonimowej wymarła. Nie uwidzisz, nie usłyszysz. Gdzie mają się tego nauczyć młodzi mężczyźni. W szkole nie, nie wolno, politycznie brak zgody, w domu rodzice nie mają czasu, w grupie pokoleniowej panuje Internet ze swoją szorstkością i hejtem. Zaś starsze pokolenie adorację traktuje sztucznie, czasami wręcz nienaturalnie. Czyli dżentelmenów już nie będzie.
Kiedy spotykamy się z bliskim i dalszym Kolegą, Przyjacielem, czy Znajomym to atmosfera także jest jednostronna. Biznes, plotki czego nie lubię i buzi pa pa. Pytam się, gdzie są te miłe chwile, z których powinna składać się nasza codzienność. Podam przykład. Musimy obgadać sprawę. Dla niego i dla mnie powinno to być równoznacznie ważne. Otrzymuje komunikat to wybierz miejsce i czas. Dobrze wybieram. Jemu się po prostu nie chce wysilić, zapytać co lubisz, co by Tobie odpowiadało? Ta rola chyba należy do mężczyzny. Jesteśmy na miejscu – picie, jedzenie. Zero adoracji. Myślę mój drogi… Pamiętam swoją Mamę, była nauczycielką i kiedy wracała ze spotkań zawodowych czy innych koleżeńskich z mężczyznami była szczęśliwą kobietą. Dlaczego nie dajemy dzisiaj sobie nawzajem dobrego radosnego przekazu, tego po prostu nie rozumiem. Czy ten świat już nie istnieje?
ON – mężczyzna wielu pasji, z zasadami, dociekliwy niczym chirurg skalpelem tnący warstwy pejzażu życia.
Masz rację. Świat się zmienił, ale nie sądzę, żeby zmienił się człowiek, kobieta i mężczyzna. Tylko nauczyliśmy się mniej pokazywać. Miasto może być rozkopane, upał może odbierać siły, można skakać przez płoty i omijać ciężarówki. To wszystko da się przeżyć. Gorzej, kiedy między dwojgiem ludzi robi się taki sam objazd. Człowiek przychodzi, mówi o interesach, wypija kawę i wychodzi. Jakby najważniejsze było to, żeby niczego po drodze nie poczuć. A przecież adoracja nie musi oznaczać wielkich słów. Czasem wystarczy spojrzenie. Pamięć o tym, co lubi druga osoba. Pytanie: „Gdzie chcesz pójść?”. Albo zwyczajne: „Dobrze ci dzisiaj?”. To są małe rzeczy. Ale z małych rzeczy robi się życie. Dżentelmen nie musi być człowiekiem z dawnych fotografii. Nie musi całować dłoni przy każdej okazji ani mówić rzeczy, których sam nie czuje. Powinien natomiast zauważać kobietę. Tak naprawdę zauważać. Jej zmęczenie, radość, sukienkę, milczenie, sposób, w jaki patrzy przez okno. I powinien umieć dać jej do zrozumienia, że to wszystko nie jest dla niego obojętne. Może więc świat, o który pytasz, jeszcze istnieje. Tylko trzeba go czasem stworzyć samemu, między jednym spotkaniem a drugim, pomiędzy upałem a rozkopaną ulicą. I może dlatego tak dobrze pamiętasz swoją Mamę. Nie dlatego, że mężczyźni byli wtedy inni. Być może dlatego, że ktoś potrafił sprawić, aby kobieta wracała do domu szczęśliwsza, niż z niego wyszła.
Rozmawiali:
ONA i ON
Aleksandra Dankowiakowska-Korman & Andrzej Skupniewski


Komentarze
Duet nie tylko wyobraźni — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>