Uczestniczyłem w happeningu wspólnot sąsiedzkich o nazwie „Sztama”
25 września 2026 roku na długim kolorowym podwórzu ulicy Ruskiej 46 uczestniczyłem w sympatycznym Happeningu Wspólnot Sąsiedzkich o swojsko brzmiącej nazwie „Sztama”. Stamm z niemieckiego to nic innego jak pień, ród. A tutaj to dodatkowo tożsamość i swojska codzienność. Na terenie podwórza zrealizowano wspólnie projekt kilku pracowni ukraińskich i karaimskich.
„Zbieramy opowieści, fotografie, dokumenty i inne ślady naszych historii… Chcemy zachować pamięć o wieloletnich dziejach sąsiedztwa tworzonego przez różne kultury, języki i doświadczenia. Zebrane materiały zostaną zdigitalizowane i opracowane, wybrane opowieści opublikujemy na stronie internetowej Ruskiej 46 oraz w zinie przygotowanym przez Justynę Klimkowską (Effemerę)” – napisały we „Wrocławskim Miesięczniku Kultury” 08/09 ’26 Magdalena Mądra i Mariola Abkowicz. Zin czyli wspólną gazetkę organizatorów zrecenzuję poniżej.
Wymieńmy pracownie popołudniowej „Sztamy” Wrocławskiego Instytutu Kultury, który był głównym organizatorem zabawy. Pierwsza nosiła tytuł Pracownia Mikro-Zmian (IP Group i Fundacja Ukraina), druga to Pracownia Wielogłosu (GUA Collective i Związek Karaimów Polskich), trzecią jest Pracownia Interakcji (Otwarte Pracownie Plastyczne i Fundacja za Wolność Waszą i Naszą). Dobre pół godziny wcześniej happening rozpoczął się próbą dziecięco-młodzieżowego mieszanego chóru o wdzięcznej nazwie „Kapusta Band”. A spięty klamrą zin to różnych kolorów zapisane przez różnych autorów fiszki, na przykład Agnieszki Jamroszczak albo Marioli Abkowicz, szefowej karaimskich potraw rytualnych czyli łoduszki i rodziny kulcze, którymi nas raczono podczas sąsiedzkiej kolacji z potrawami inspirowanymi kulturą ukraińską, białoruską i karaimską, chyba także bułgarską i litewską. Ponad naszymi głowami pojawiła się instalacja artystyczna i patchworkowa tkanina przygotowana na okoliczność happeningu.
Mojemu spotkaniu ze wspólnotami sąsiedzkimi cały czas kibicują Grażyna Żabińska i najstarszy uczestnik imprezy dziewięćdziesięcioletni Wiesław Mróz z Ogniska Kultury Plastycznej im. Eugeniusza Gepperta. Do podwórza przy Ruskiej 46 trafia w międzyczasie wielu innych twórców wrocławskich np. z Ołtaszyna, czy z Ołbina. Każdy tutaj może wyżyć się artystycznie, np. popróbować działań performance w teatrze albo wziąć udział w warsztatach sitodruku. W dawniejszych Wielogłosach udział brała Irena Lipman, dyrektor Niemieckiego Stowarzyszenia Społecznego we Wrocławiu i Ihor Salamon, prezes Wrocławskiego Oddziału Związku Ukraińców w Polsce.
Engelbert Miś






Komentarze
Uczestniczyłem w happeningu wspólnot sąsiedzkich o nazwie „Sztama” — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>