ImproROK KOMPROMISU
W czwartkowy wieczór, już po raz kolejny klub „Momenty” – nowe miejsce na muzycznej mapie Wrocławia – gościł na swojej kameralnej scenie grupę KOMPROMIS. Pretekstem do spotkania były pierwsze urodziny tego utalentowanego zespołu.
Gdyby chcieć podsumować ten pierwszy rok artystycznej aktywności KOMPROMISU w kontekście dokonań, to najwyższą pozycję na liście sukcesów zajęłoby z pewnością zdobycie pierwszego miejsca na Dolnośląskim Przeglądzie Młodego Impro – ImproSPRAWCY 2026. Ale oni nie osiadają na laurach – wciąż się rozwijają i wciąż doskonalą swój impro-musicalowy warsztat a to, co daje im ogromną satysfakcję, to fakt iż ze spektaklu na spektakl rośnie grono ich wiernych fanów, którzy pokochali ich poczucie humoru, błyskotliwe dialogi i sceniczny vibe.
Najlepszym podsumowaniem dokonań tej zdolnej grupy i jednocześnie świetną rekomendacją niech będą zasłyszane po tym wydarzeniu słowa: Urodziny KOMPROMISU lepsze są od tiramisu!”. I choć uwielbiam ten włoski deser a zwłaszcza lody bazujące na tym smaku, to podpisuję się pod tą opinią obiema rękami. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że nie dotyczy ona jedynie urodzin ale generalnie tego co robią.
A czyż wspomniane urodziny mogłyby mieć inną formułę niż musical improwizowany? W ich przypadku raczej trudno to sobie wyobrazić. A zatem…
Zaczęli tradycyjnie od rozgrzewki i „wyławiania” inspiracji. Tym razem na celowniku była jakaś nietypowa grupa zawodowa, która – podobnie jak bohaterowie tego wydarzenia – miałaby obchodzić rocznicę swojej działalności. Spośród wielu propozycji (a była i taka jak urofizjoterapeuci) wybór padł na astronomów. Więc jak tylko pod palcami Veroniki (która tego dnia akompaniowała artystom na zmianę z Sebastianem) wybrzmiały pierwsze dźwięki – ze sceny popłynęły słowa Niezbadany jest świat, świat gwiazd. I choć radość astronomów, zaangażowanych w odkrywanie nowych ciał niebieskich oraz pokładających wiarę w pomyślność gwiazd i wróżby z fusów (nawet tych z kawy rozpuszczalnej) trwać by mogła pewnie jeszcze kosmiczną ilość czasu, to urodziny – nawet te firmowe – rządzą się swoimi prawami. Zawsze bowiem przychodzi ten moment, kiedy pojawiają się prezenty. A hitem wśród wzajemnie wymienianych upominków okazał się być „Wypad do Kenii”, obiekt pożądania wielu a dostępny jedynie dla nielicznych. I to on właśnie stał się kanwą dla pełnej zwrotów akcji impro-historii, która znalazła swój pomyślny (choć nie dla wszystkich jej bohaterów) finał.
I choć refren Ważniejsze niż Jacka podniety, są szczęśliwe kobiety domykał sam spektakl, to nie był to koniec niespodzianek, które KOMPROMIS przygotował na ten wieczór.
Po krótkiej przerwie artyści ponownie pojawili się na scenie ale jakże odmienieni. Panie w wieczorowych, połyskujących kreacjach, panowie też tacy jacyś bardziej eleganccy. Ola, która wcieliła się w rolę prowadzącej show „Śpiewające Pianina”, przybliżyła publiczności jego formułę. A kiedy masz na estradzie zarówno Veronikę jak i Sebastiana, którzy do tej pory co spektakl na zmianę akompaniowali zespołowi, to aż prosi się żeby coś „zamieszać”. Stąd pomysł na muzyczny konkurs. Całą ekipę – na drodze losowania – podzielono na dwa zespoły. Każdy z nich miał wykonać po dwa muzyczne kawałki, w technice o której także zadecydować miała fortuna.
Dwie drużyny, dwa pianina – pojedynek się zaczyna!
Inspiracją dla tych na prędce zaimprowizowanych utworów miały być stworzone przez publiczność rysunki na dowolny temat. Jako, że panowała pełna swoboda w interpretowaniu tego, co autor miał na myśli, to wkrótce powstały m.in. takie perełki”:
Przyjaźń międzygatunkowa już gotowa
Fibonacci, Fibonacci świat tłumaci
czy To nie miłość, to fizyka – chęć posiadania matematyka
Oba zespoły poradziły sobie ze swoimi zadaniami wyśmienicie a publiczność miała okazję zobaczyć jak sprawnie artyści poruszają się po meandrach impro-muzycznego warsztatu. Pojedynek nie mógł zatem zakończyć się inaczej jak tylko remisem (bez wskazania).
A na finał? Znów coś nowego i zaskakującego. Muzyczny song ale już bez towarzyszenia instrumentów klawiszowych a jedynie z udziałem nadającego rytm bębenka, ich własnych głosów i… balonów z helem. Efekt? Salwy śmiechu publiczności.
Zamykając artystyczną część spotkania, jubilaci napomknęli o uruchomieniu swojej nowej strony internetowej oraz zaprosili publiczność na słodkie co nieco. Było „Sto lat!”, fajerwerki, kwiaty i życzenia. Swoją drogą ciekawe o czym sobie zamarzyli, zdmuchując urodzinową świeczkę…?
My życzymy im aby nadal tak pięknie się rozwijali i bawili nas jeszcze przez długie lata. Aby nie zabrakło im inspiracji i aby dla nich samych był to ten sam – a może jeszcze większy – fan, co obecnie.
Małgorzata Miodowska






Komentarze
ImproROK KOMPROMISU — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>