Chiny – świat równoległy
Usiadłem na ławeczce których wiele w polskich marketach. Od słońca chronił mnie ogrodowy parasol jakby prosto z naszego sklepu ogrodniczego, tylko te drzewa trochę inne, bo tropikalne. Ciepło na dworze, 34 stopnie, w zasadzie w Polsce w czerwcu i lipcu też tak było, ale jest zasadnicza różnica – tutaj w okolicach Kantonu jest zdecydowanie wilgotniejsze powietrze. Coś jakbym w upalny dzień wszedł do ogrodowej szklarni. Parę minut i czuję już pot pod lekką koszulką.
Inny świat z innymi napisami, całkowicie dla nas nie zrozumiałymi. Chiński gwar o innej melodyce, trudno na początek wyselekcjonować wyrazy, zdania i sens wypowiedzi. Pierwszy kontakt, zero zrozumienia z obu stron. Ale tu pojawia się prostokątny przedmiot z kolorowym ekranem. Szybkie chińskie palce wystukują na telefonie aplikację tłumaczącą i już po chwili obydwoje mówimy do telefonu, a on tłumaczy nasz język w drugą stroną. Lepsze aplikacje odczytują tłumaczenia na głos – prostsze ograniczają się do napisania tekstu. Dzięki temu urządzeniu praktycznie z każdym można się porozumieć. Taksówki, uliczne lokale i sklepy stoją do naszej dyspozycji. Mam paszport, telefon i adres hotelu. Bez tego nie wiem jak bym tu przetrwał w razie zagubienia.
Ciągły ruch, tu nikt nie siedzi bezczynnie. Miasto przypomina mi trochę leśne mrowisko, wszyscy się gdzieś przemieszczają. Nawet uliczny sprzedawca nie stoi bezczynnie gdy nie ma przy ladzie kupującego. Co robi? – przygotowuje paczuszki dla swoich klientów. Kolorowe pudełka lub papierowe torebeczki z towarem i białym kwitem na wierzchu czekają na nadjeżdżającego elektrycznym skuterem kuriera, który po chwili cicho i bezszelestnie włącza się w uliczny ruch, by zrealizować zamówienie.
Ciągły ruch na ulicy to nie tylko praca, to także chińscy turyści, podziwiają widoki i bardzo chętnie fotografują się na ich tle. Pozowanie do zdjęć sprawia im to dużą radość. Kilka razy spotkałem dziewczyny ubrane jak w komiksach dla nastolatków.
Ulice są pełne ludzi młodych, niewielu starszych. Chyba obowiązujący kanon urody to porcelanowa biel ciała u kobiet. Chodzą z parasolkami w słoneczne dni. Widziałem ja wychodząc na ulicą naciągają jedwabne rękawki by się nie opalić. Niektóre młode kobiety mkną po ulicy elektrycznymi skuterami z osadzonym na kierownicy dużym parasolem.
Region Kantonu to obszar o prawie ciągłej zabudowie. Można godzinami jechać wzdłuż budynków mieszkalnych, hal fabrycznych, biurowców i centów handlowych. Gdy kończy się jakieś centrum, pojawia się plątanina estakad samochodowych i można być pewnym, że zaraz będzie kolejne centrum. Miejscami pojawiają się nabrzeża i mosty bo region leży nad ujściem splątanej Rzeki Perłowej. Nad brzegiem morza znajduje się Hong Kong i Macao. Prawdopodobnie wolnych działek budowlanych już nie ma wiec jedyny sposób to piąć się w górę i w górę – stąd tyle wieżowców.
Już od lotniska towarzyszyła nam cyfrowa rzeczywistość. Kontakt z urzędnikiem imigracyjnym ograniczył się jedynie do zatwierdzenia danych które pozyskały skanery i stempelka w paszporcie. Miało to te zaletę, że procedura wejścia na największe na świecie targi przemysłowe sprowadziła się do wydrukowania identyfikatora którego dane zostały zaczerpnięte z systemu. Same targi to dwa aspekty. Jeden to doskonała infrastruktura pozwalająca na swobodny dojazd wyjazd i komunikację wewnętrzną. Drugi aspekt to doskonała i przejrzysta organizacja ekspozycji, system informacyjny i zaplecze socjalne. Przedmiot targów to głownie towary w cenach kilkukrotnie niższych niż w Europie. Stąd duże zainteresowanie naszych handlowców. Z mojego oglądu wynika, że oferta przygotowana została głównie dla rynków pozaeuropejskich, stąd duża ilość zwiedzających z krajów których nazwy brzmią dla nas dość egzotycznie.
Chiny mają różne oblicza. Główna ulica, wystawne sklepy, siedziby banków, a tuż za nimi równoległa wąska uliczka, na zapleczu. Tanie sklepy, usługi i bary, piesi i elektryczne skutery dostawców i kurierów. Co jakiś czas przechadzający się policjant, ochroniarz lub pracownik utrzymujący czystość – bo warto podkreślić – jest czysto. No, ale szczególnie w pobliżu sklepów mięsnych, dla mnie zapach nie do zaakceptowania. Taka „terapia” skutecznie pozbawia nas poczucia głodu na kilka godzin.
Dominują jednak ryby, kraby, krewetki, ogólnie „owoce morza”, choć napotkanych w klatce żywych czarnych ropuch z morzem bym nie wiązał. Ponoć walory smakowe wyśmienite i pomimo zaproszenia do degustacji w wystawnym lokalu jakoś się nie „przełamałem” – może następnym razem.
Uczestniczyłem w rozmowach handlowych. Każdy dobry (duży) interes wymaga negocjacji. Targi służą jedynie umówieniu się na spotkanie na które strony muszą się przygotować. Muszą przygotować ofertę, szczególnie cenową.
Jedno ze spotkań odbyło się przy okrągłym stole w restauracji. Drugi mniejszy obrotowy blat pozwalał na indywidualny dobór potraw. Dla nie radzących sobie z pieczonymi ptaszkami pałeczkami, pod ręką przygotowane były zestawy foliowych rękawiczek… Na marginesie, jeżeli pragniesz zrobić w Chinach interes życia najpierw naucz się jeść długi makaron pałeczkami…
Inna aranżacja spotkania odbyła się w przestronnej salce z ceremonialnym stołem do parzenia herbaty. Prowadzący rozmowy lub jego pracowniczka parzyła małe ilości gatunkowej herbaty, a następnie rozlewała w małych czarkach. Istotą tej ceremonii były te małe ilości które powodowały, że cały proces z powtórzeniami mógł trwać około godziny, nie przerywając rozmów o charakterze technicznym. Stół na wyposażeniu miał: dzbanki, dzbanuszki, czarki, zlewki, lejki i czajnik z gorącą wodą. Wszystko to w czarnej kuwecie zbierającej wychlapaną wodę czy herbatę.
Hotele mają oczywiście różne standardy objawiające się oferowanym zestawem wygód. Powszechna jest klimatyzacja. Gdy ją wyłączyłem w pokoju, powoli temperatura dotarła do 30 stopni. Czyli bez klimatyzacji nie można funkcjonować, jej stosowanie stwarza tylko jeden problem, dla mnie oczywiście, innym może to nie przeszkadzać. Strumień chłodzącego powietrza ma temperaturę około 10 stopni i jeśli nie uda nam się go gdzieś rozproszyć pod sufitem to przeziębienie jest prawie pewne, albo czapka z daszkiem na głowie…
Jak się poruszać? Najlepiej taksówką. Przejazd około 10 km kosztuje około 15 zł. Można zapłacić gotówką lub aplikacją. Łatwiej złapać taksówkę na ulicy niż dogadać się gdzie chcemy aby nas zawiozła. Najprościej pokazać zdjęcie znanego miejsca w telefonie. Tak dla przykładu dotarliśmy do architektonicznej enklawy, kolonialnej zabudowy francuskich i angielskich kupców sprzed 100 lat. No tak, ale jak wrócić do hotelu? Otóż koniecznie trzeba zaopatrzyć się w wizytówkę z adresem napisanym po chińsku i ją pokazać.
Z mojego krótkiego opisu wynika, że tam w Chinach jest inaczej. Jednak nie chcę wartościować na lepiej i gorzej. Ci ludzie żyją tam od wieków, bez związków z naszą codziennością – stąd moje porównanie do światów równoległych, które do niedawna mogły niezależnie funkcjonować.
Andrzej Ploch
Data publikacji: 2026-10-25








Komentarze
Chiny – świat równoległy — Brak komentarzy
HTML tags allowed in your comment: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>